Poznanie przez sen
w maju 2020


Nikt mi się tu nie wtrąca, więc swobodnie przedstawię wam moją teorię poznania przez sen. Poznanie to proces zdobywania wiedzy o rzeczywistości, a na tej podstawie wyrabianie sądów. No i już, definicję mam za sobą.
Z moich doświadczeń i obserwacji, rzeczywistość, która nam się prezentuje w ciągu dnia jest zwykle trudna do zrozumienia, do osądzenia, a analiza wiedzy, którą wnosi dzień do naszego rozumu jest trudna. Proces poznania pogarsza nasze zmęczenie, zirytowanie, podniecenie i głód. Gdy nadchodzi pora snu, wyciszamy się w krótkiej medytacji i zapadamy w niebyt snu. Znikamy na parę godzin z ziemi, ale rozpoczynamy w tym niebycie drugie życie. Czasem jakieś banalne obiekty lub akcje z pory czuwania dziennego mieszają się w naszym śnie, stając się symptomami nowych, dotąd niepoznawalnych i zaskakujących aspektów rzeczywistości.
Jeżeli chodzi o moje doświadczenia, to wielokrotnie senne zestawienie obiektów i akcji z dziennego okresu poprzedzającego ukazało mi rzeczywistość w innej perspektywie i umożliwiło lepsze zrozumienie, osąd mój stał się dla mnie jasny i dokonywałam lepszych wyborów, a moje opinie były lepiej uzasadnione.
Czyż sen to nie poetycka artykulacja nowych aspektów rzeczywistości?
Zaczęłam wertować tomy poezji, te papierowe i te wirtualne. No cóż, przypuszczam, że zbyt szybko się zniechęciłam, bo znalazłam niewiele.
Najbardziej rozumie mnie pewien Irlandczyk. Nie tylko dlatego, że mam słabość do Irlandii. Tym Irlandczykiem jest, jak łatwo się domyślić, James Joyce. Znam go z książek, przesiedziałam też trochę w jego muzeum w Dublinie.
Nie przeczytałam natomiast polskiej wersji Finnegan’s Wake czyli Finneganów Tren.
Joyce nazwał ją powieścią nocy. To, przez co przebrnęłam po angielsku jest właśnie takim poznaniem przez sen, w którym czynne i bierne aspekty świata rzeczywistego tworzą nowe obrazy, jak w technice malarskiej acrylic pour.
Joyce napisał kilka wierszy, pozwolę sobie zacytować dwa z nich.
Pierwszy to kilka wersów z wiersza pt. Modlitwa, w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego:

Znowu!
Razem, otuleni nocą, leżeli na ziemi. Słyszę,
Jak z dala w mój mózg pękający nisko tchnie jej słowo.
Przyjdź! Ulegam. Jestem tu. Pochyl się nade mną niżej
Ujarzmicielko, nie odchodź! Jedyna radości, jedyna udręko,
Weź mnie, zbaw mnie, ukój mnie, O, oszczędź mnie!

Drugi to wiersz pt. Bahnofstrasse, w moim tłumaczeniu:

Bahnhofstrasse

The eyes that mock me sign the way
Whereto i pass at eve of day,
Grey way whose violet signals are
The trysting and the twining star.
Ah star of evil! star of pain!
Highhearted youth comes not again
Nor old heart’s wisdom yet to know
The signs that mock me as i go.

Zurich 1918

 
Ulica Dworcowa

Oczy, które drwią ze mnie, wskazują drogę
Którą przebywam o dnia zaraniu,
Szara droga, której fioletowa sygnalizacja
Wiruje jak randkująca gwiazda.
Ach, gwiazdo zła! Gwiazdo bólu!
Młodzi o pojemnych sercach tu nie wrócą
A mądrość starego serca nie pojmie
Znaków, które szydzą ze mnie, gdy tak idę.

Zurych 1918

Sen, nie jako marzenie, bujanie w obłokach a alternatywne poznawanie rzeczywistości znalazłam jeszcze w dwóch pieknych wierszach, oto one:
1. Karol Maliszewski, który zasnął w podróży:

Wrocław-Ełk (wysiadam w Poznaniu)

Na małe kawałki
ból każe jej rwać list od kochanego
mężczyzny, widzę to i doznaję
szarpnięć, bo wjeżdżamy w tunel;

inna mocuje się z cieniem,
co zapadł w przedwczorajsze sny,
ręka zaciska się na kroczu, drży;

biedne i rozdarte, złamane płcią,
kto im tę siną pieczęć przystawił
do warg, kochają na oślep
cokolwiek, takie są;

ale jedna nie, wychodzi skądś
i daje dłoń, mam jej wróżyć
(ocknij się, to konduktorka,
bilet proszę, bilet!)

2. A dla moich koleżanek z Jeleniej Góry uzupełniam tekst o uroczy wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, która traktuje sen dość poważnie.

Maria Pawlikowska – Jasnorzewska

Sen

iść przez sen ku tobie
w twe słodkie ręce obie…
przez pola długie ogromnie
sadzone w rzędy doniczek…
samych niebieskich konwalji
i szafirowych goryczek…
…przejść przez jezioro nieduże
zrobione z drewnianej balji…
i trochę nieprzytomnie
iść dalej przez bór ciemny, w którym kwitną róże,
lecz w którym się nie pali ani jedna świeca…
gdzie straszy stary niedźwiedź dziecinny zza pieca
dziś przerobiony na kota…
i widzieć w oddali już twoją psią budę
z kryształu, blachy i złota…
przedrzeć się z trudem poprzez dziwną grudę…
i jeszcze ten rów przebyć…
— potknąć się — i już nie być.






Zofia Prysłopska

Nasze spotkania
CZYLI MIASTECZKO W NIEMCZECH »
Spotkania 22-03-2020 Jan Owczarek
Spotkania polsko-niemieckie »
Spotkania 15-03-2020 Jan Owczarek
to bardzo miłe dla Redaktorki, dziękuję »
Spotkania 21-02-2020 Ewa Pelzer
Kartka z kalendarza   sobota 06 czerwca 2020 » 
Imieniny
Bogumiły, Pauliny, Norberta
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.