Piorunem do Goerlitz
W październiku 2018

Wybieramy się w niewielkiej grupie do Goerlitz i to w najbliższym czasie. A Goerlitz to Boehme. Boehme to piorun, który ciemność zmienia w jasność. Gniew przemienia w miłość. W tej jasności rodzi się niestety Lucyfer, który nie znosi jasności i wraca do ciemności.
Piorunem wyrzeźbione sąsłowa u Joyce’a (Finnegans Wake) i piorun wykreślił pomnik żydowski w Berlinie, choć podpisał się pod nim Libeskind.
A wcześniej wkurzony na świat Heraklit podał myśl taką rozleniwionym efezyjczykom:

Piorun przewodzi wszystkim
Z ognia jest wszystko i ogień ze wszystkiego.


Dużo śladów Boehmego znajdziemy w poezji Mickiewicza, np. w Panu Tadeuszu, a piorunów jest wiele, na przykład w jednym z hymnów wieszcza:

Grom, błyskawica!
Stań się, stało;
Matką dziewica.


Wprawdzie pełen dobrego humoru Różewicz pisze pozornie lekceważąco o Boehmem:

Tadeusz Różewicz

Mistrz Jakob Boehme
(to nie mój mistrz)

(..)
nie pamiętam dokładnie
opowiadania tego człowieka
i rzetelnego rzemieślnika
który zobaczył w kuchni
na jakimś naczyniu
odblask absolutu

patrzcie potomni w jakiej to
skromnej postaci objawił się
Bóg szewcowi ze Zgorzelca

(ale to był dobry szewc)

ale ta uwaga, że to był dobry szewc zmienia wymowę wiersza. Boehmego cenili wielcy filozofowie, w tym Hegel, który posunął się nawet do stwierdzenia, że Böhme był „pierwszym niemieckim filozofem”. Jeżeli chodzi o ten odblask absolutu, tak nazwał Boehme swoją nagłą jasność rozumienia, a to się przecież każdemu (myślącemu) zdarza w chwilach spokoju, relaksu, jak Jakubowi przed śniadaniem, gdy wpadające przez okno słońce narysowało coś pikassowskiego na metalowej misce.

Trochę rozszerzę geograficznie, bo i Robert Bly, amerykański poeta też jest wychowany na Boehme. Oto urywek jego wiersza z tomu Jadąc przez Ohio:

Poemat w trzech częściach

(…)
III
Mocne liście klonu
Zanurzone w wietrze nawołują nas, byśmy znikli
W pustkowie wszechświata,
Gdzie siedzieć będziemy u stóp roślin
I żyć wiecznie jak pył ziemi.

(w doskonałym tłumaczeniu Julii Hartwig)

Nadchodzi Dzień Wszystkich Świętych, dzień wspomnień o zmarłych, wśród których są wszyscy wyżej wymienieni. Zakończę wierszem Karola Maliszewskiego, który z całym szacunkiem wspomina mistrza Jakuba. Bo jeden żywy i twórczy wieszcz przyda się w tym felietonie. W towarzystwie Libeskinda.

Karol Maliszewski

Zdania na wypadek śmierci

Eli i Jurkowi Sołtyszczakom

Być ojcem i spokojnie rozmawiać z synem.
Doprowadzić córki do miejsca, skąd same ogarną
pozostałość życia.

Być synem i spokojnie rozmawiać z ojcem przez ścianę
z trawy, gliny, przez korzenie, kłącza.

Nie spodziewać się czegoś nadzwyczajnego,
bo wszystko jest nadzwyczajne.

Groby, grzbiety fal, grzywy koni,
kościany grzebień u twojej skroni.
Sukienka matki, i twoja. Szmer
spodni w szafie, jęk szuflad.

Błądzący oddech trafi na poetę lub szewca
jak Boehme; pozostawi oddźwięk.

Już trzeba wierzyć w coś niezniszczalnego.

(ze zbioru "Rok w drodze")

Zofia Prysłopska

Nasze spotkania
spotkanie w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej »
Spotkania 23-04-2018 Redaktor
Muzeum Narodowe »
Spotkania 14-03-2018 Redaktor
XII Karkonoska Integracyjna Wigilia Literacka w Łąkowym Kamieniu u Gerharta Hauptmanna »
Spotkania 07-12-2017 Robert Bogusłowicz
Kartka z kalendarza   poniedziałek 22 października 2018 » 
Imieniny
Salomei, Filipa, Marka
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.
Lipa Czarnoleska
Stowarzyszenie W Cieniu Lipy Czarnoleskiej