Leci czarownic dziarski chór



W lipcu 2016

Kobiety dzielą się na te użyteczne dla mężczyzn (najczęściej młode) i na czarownice. Jest takie ładne słowo „czarostwo” jak starostwo, które pojawilo się dopiero pod koniec średniowiecza. Od tego czasu starano się usilnie uwolnić świat od czarownic. Rozpoznać je było, wbre pozorom, bardzo łatwo.Za czarownice uważano zwykle starsze, mieszkające samotnie na skraju wsi kobiety, nierzadko ułomne pod względem fizycznym. Ale równie często do grona czarownic zaliczano kobiety kłótliwe lub takie, którym się dobrze powodziło, a nie były lubiane w wiejskim środowisku. Dlatego wiele przesądnych kobiet patrzyło z podejrzliwością na siebie nawzajem. Czarownice postrzegane były jako wspólniczki diabła.
Zbierały na przykład rosę z miedzy, ale tylko w konkretne dni, na przykład na Wigilię św. Wojciecha lub na Zielone Świątki, którą zamieniały później w mleko. Podczas tych nocy mężczyźni czatowali w miejscach, gdzie ich zdaniem zbierały się czarownice z ich wsi. Jeśli napotkali jakąś kobietę, bili ją, żeby odechciało się jej czarować. W wierzeniach ludowych panowało przekonanie o szczególnej aktywności czarownic w oktawę Bożego Ciała, w czasie przesileń, na św. Łucji.

Tadeusz Boy-Żeleński tak pisał, nie doceniając zgrozy czarownic, a kpiąc z grozy drobnomieszczaństwa:

Ty, strącona z Łysej Góry
W salonu fałszywy «ampir»,
Gdzie nas bierzesz na tortury
I krew nudą ssiesz jak wampir;


Ale zostawmy te kpiny, bo sprawa jest poważna. Także czarownice nie lubią kpin z siebie. Nie po to tyle się napracowały, by postraszyć tych i owych, aby niweczyć żartem im robotę.
A poeta Leśmian, miast się bać choć trochę, podziwia malowniczość czarownic:

„Wówczas stwierdził wyraźnie, że znana we wsi baba — Bartłomiejowa, okraczywszy łopatę, harcuje po niebiosach z rozpuszczonymi na wiatr włosami i powiewa białą koszulą, która na bezbronnym tle szafirów wichrzy się ogoniasto, niby jakaś śnieżyca, furkotem własnych fałd spłoszona, jakby właśnie tym szafirom takiej tylko śnieżycy w grudniu dla zupełnego zadowolenia zbrakło.” (Klechdy domowe).


Goethe w Fauście podszedł do tematu porządnie, opisując czarownice z należną im grozą:

Leci czarownic dziarski chór,
żółte rżyska— zielony siew —
pan czarny siedzi na szczycie gór
— śpiewa — w nas kipi krew!
Przez miasta i wsie
chór czarownic mknie!
Za nami! za nami! wprzód!
przez lasy — przez góry — przez swąd i smród!
Wy, coście były wdziękiem, coście były sławą,



I tylko Charles Baudelaire, także poeta, wzrusza się naszym, czarownic, losem:

Dziś nikt was nie zna!
Nieraz opój rozbestwiony
Swą szyderczą miłością znieważa was krwawo,
A w ślad skacząc przedrzeźnia ulicznik spodlony.

Cienie skurczone, co się wstydzicie istnienia,
Śliznące się wzdłuż murów, zgarbione, nieśmiałe,
Ach, dziś was nikt nie wita! (dziwne przeznaczenia!)
Szczątki ludzkości, już dla wieczności dojrzałe!



Dziwne tylko, że czarownica widoczna jest w oku mężczyzny. A jak wygląda w oku kobiety jej odpowiednik płci przeciwnej?
Do piór i klawiatur, moje koleżanki czarownice!

Zofia Prysłopska

Nasze spotkania
jeden z współautorów naszego Dekalogu Początkującego Poety »
Spotkania 01-07-2016 Lidia Katarzyna Komsa
czyli inna strona Marii Sucheckiej »
Spotkania 15-06-2016 Robert Bogusłowicz
tym razem - wiersze Urszuli Musielak »
Spotkania 19-05-2016 Halina Paś
Kartka z kalendarza   wtorek 26 lipca 2016 » 
Imieniny
Anny, Mirosławy, Joachima
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.
Lipa Czarnoleska
Stowarzyszenie W Cieniu Lipy Czarnoleskiej
Polecamy książki
Refleksje po lekturze „Miedzianki”»