Diabolicznie
w październiku 2019


Waleri Petrow urodził się jako Valeri Nisim Mevorah, żył w latach 1920 - 2014, bułgarski poeta pochodzenia żydowskiego, który odniósł światowy sukces literacki, dyplomata, erudyta. 94 lata życia.
Walerie Petrov

Zdjęcia z archiwów

Te męskie brwi, te oczy tak spokojne,
Te usta co nic nie chcą zdradzić
Poniżej szyje, co chude są i gotowe
Na szubienicę dnia następnego:

Zarchiwizowane w szafach nazi
Fotografie naszych zmarłych braci
Jak na stole na kubkach do herbaty
Tu twarz cała, tu profil, dokładnie.

A gdy czasem pojawia się myśl o winie
Humor mi wraca, gdy tamci ludzie
Głęboko w nasze oczy zajrzawszy
Odwracają się od nas plecami.

Żadnych potknięć i zakrętów. Może każdy tego chce? Z pomocą Boga i Szatana?

I drugi Bułgar – Swetosław Minkow. Ten miał trochę ciężej. Tragedie w dzieciństwie. Żył w latach 1902–1966, klasyk literatury bułgarskiej. Przez współczesnych szanowany, choć niepopularny, ceniony i jednocześnie niedoceniany. Pisze najpierw opowiadania nasycone grozą i czarną fantastyką, później - satyryczno-groteskowe, sprzeciwiające się dehumanizacji kultury i systemowi społeczno-politycznemu Bułgarii lat 30., a także realistyczno-socjalistyczne, uwiedziony przez komunizm. Po wojnie: reportaże, utwory dla dzieci i - jakby wolny w końcu -  diabolizm, groteska, fantastyka. Stworzył nurt literacki, określany jako bułgarski diabolizm. Mieszkał w Bułgarii, w Monachium, Tokio… Jedna z jego najpopularniejszych książek to “Dama o przedziwnych oczach”. Tłumaczona na polski przez Halinę Kalitę.
Oto, co tam znajdziemy, według Wikipedii (bułgarskiej), a można pominąć, bo trochę odchodzę od tematu.

„(…)odwrócony świat parodii nowej bajkowej księżniczki. Magiczny cud wyglądu postaci jest zbudowany z łatwością gry słownej, aby osiągnąć demaskowanie cywilizowanego i nienaturalnego świata. Konfesjonalny dźwięk pamiętnika nie sugeruje tyle prawdy, co przesuwa czytelnika coraz dalej od „naszej historii”.

Nieprzypadkowo obraz artystyczny nie zawiera opisu obrazu naturalnego - odległość człowieka od jego naturalnego pochodzenia zakodowana jest w tym kolejnym „braku”. Pisarz jest wierny swojemu twórczemu światopoglądowi i drastycznie przeciwstawia nieludzki świat ludzki jego nieskończenie obcemu światu naturalnemu.



Podróż człowieka do świata i do siebie samego akceptuje nową nowoczesną wersję podróży do samozagłady. Rozpadająca się duchowość jest „ukryta” za beztroską radością życia, za pozornym pięknem i podnoszącą na duchu emocją. Podróż do Paryża „zamyka” i jednocześnie „otwiera” dzieło - otwarte zakończenie prowokuje do refleksji nad wiecznymi wartościami życia ludzkiego, nad samooceną jednostki, z jej widokiem na widzialny zewnętrzny i niewidzialny świat wewnętrzny. Trudną drogę do odkrycia siebie odstrasza zdeformowane spojrzenie bohaterki, a sam czytelnik objawia prawdę o duchowej wartości świata i samego siebie.”


Polecam.
Podoba mi się też jego opwiadanie pt. „Ikony są dziełem diabła.”
Spisałam za Wojciechem Ossowskim (YT):

Ikony są dziełem diabła.
Tak kiedyś nauczali Bogomiłowie.
W małych miasteczkach
można się natknąć na rozwalające się domki
o poczerniałych ścianach
i porośniętych trawą dachach.
(…)
W trzecim domku mieszkał biedak Prokap,
który pisał ikony.
Nikt nigdy nie widział go przy pracy.
(…)
Przy spotkaniu z nim na ulicy
w pamięci zostawała jego odrażająca brzydota.
(…)
Znikał w karczmie.
Siedział tu posępny
i zamknięty w sobie.
Nie rozmawiał z nikim.
Czy ktoś widział jego ikony?
Oczywiście! Wisiały one w cerkwiach
okolicznych wiosek,
ze świętymi o długich, sięgających ziemi brodach,
zwisających wąsach
i jasnych, szeroko otwartych oczach.
Pobożni wierni palili przed nimi świece,
chrzcili się i modlili o ocalenie duszy.
(…)
(
zamówienia przyjmował w karczmie)
W czasie takiego spotkania malarz ikon
wypowiadał tylko kilka słów
a odnosiły się one głównie
do pieniędzy, które miał otrzymać
oraz czasu, w jakim zamówienie
miało zostać wykończone.
(…)


Nie będę dalej opowiadać, ale trochę się dzieje, gdy przepity malarz ikon kona, a przy jego łożu… Ile w kim siedzi Boga, a ile Szatana, nie mnie rozstrzygać. Czy są kultury wolne od szatańskiego wpływu? Na przykład na Antypodach wątpił ze mną w XIX wieku poeta Charles Harpur (Australijczyk). Jego wiersz:

Ned Connor

Przemawiałem coś tam coś tam
i bęc diabła urodziłem
czort szaleje od i do mnie
w upiornej wesołkowatości
bo coś zmiotło mnie
na ziemię.

Wszystkie utwory samodzielnie przetłumaczyłam, och z wyjątkiem Ikony są dziełem diabła.
Zofia Prysłopska

Kartka z kalendarza   piątek 15 listopada 2019 » 
Imieniny
Alberta, Leopolda
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.