Pani Helena Gordziej wyrazia zgod na opublikowanie przez nas kilku jej piknych wierszy. Oto one:
Jest w ludzkiej pasiece ul
przeznaczony dla trutniw
w nim przestpcy doskonal
rzemioso bezprawia
pod oson chorych paragrafw
na wosku nadziei
zawieszaj ycie
nieuleczalnie chore na przewinienia
zaprzepacili moliwo
reanimacji sumie
osaczeni kolczastym drutem
z dugoci wyplutej liny
stawiaj kaba przeklestwa
Poezja wypia ze mnie
yciodajne soki
wsczya w krwioobieg pokrzywdzonych
staam si wdow
po utracie wersw
w aobie pustki
zbieram okruchy straconego czasu
Zapomniaam stopniowania dramatu
pociemniaa jasna karnacja wntrza
soce wzdraga si przenikn
jej sfer
Przygarniaam ludzi zepchnitych
na pobocza
a wpadam w studni
gdzie cembrowina zapomniaa
wilgotnego echa
Gdybym moga przypomnie sobie
opal grzechu
przepowiedni wiatru
drzew rozumn przestrog
Wilcza noc
skowytem wabi groz
ksiyc w peni
leniwe cielsko uoy
na czubach sosen
sowa przenikliwym wzrokiem
przeszywa gszcze
trzask amanych gazi
sygnalizuje stpanie
grubego zwierza
trwoga strzye uszami
nasuchuje charkotu
umiercanego mieszkaca kniei
cika powiernica tropw
pokornie przylega do podoa
zzibnite ptactwo
wyczekuje zorzy
eby hod odda uroczysku
w kolorze purpury
Kiedy
na peronie niedaleko wiey
czeka na mnie kto
kto zaufa mioci
i wierzy e jest niezniszczalna
trwaa jak wiersz klasycznej poezji
Byam jego pierwsza zwrotk
melodyczn jak poszum wiatru
w rozwianej czuprynie traw
Nie sprawdzia si przepowiednia
sw szeptanych usta w usta
nie pomoga reanimacja serc
Czas nasycony przepychem chwil
uwiz w potrzasku przestrzeni
dwik czuej mowy przemieni
w posg milczenia
w samym rodku lata
List do Najwyszego
Przez okienny witra patrz w niebo
przybrao barw soczystej zieleni
be i czerwie upikszaj drzewa
wiem e tam jeste
czuwasz nad czowieczym ubstwem
Chc popatrze przez koloryt szyb
bo moja szaro wyraana modlitw
pewnie Ci zmczya
i te nieustajce proby
wstydz si ich bo okrelaj bezradno
a zawsze chciaam by samodzielna
Wbijam wzrok w gsty brz szkieek
koloru cikiego jak wrota nocy
modl si o deszcz - to nie ebractwo
ale troska o wiat rolin
na ktrym ci zaley
modl si o cudze zdrowie –
wysza forma jamuny bo nie dla
prosz
moe modlitwa dotrze na wysokoci
czytelnym okreleniem nadawcy
(Z „Wokandy sumie” – Pozna 2006)
znaczy z barwy sw
na kronie rzeczywistoci
utka w tysicach splotw tkanin
wersami powizan z dusz
bez supekw i frdzli
umie porusza skamielin wntrza
drugiego czowieka
Poeto nosisz w sobie szyfr
moc przypisan wybranym
do rozdawania znakw porozumie
W taki wiersz dobrze jest wple
tsknic nocy
krzyk zaprzedanego dnia
mona tez cudzym grzechem
obarczy swoje sumienie
eby tamten czowiek mg
cho przez chwile y bez trwogi
1.
Czyste jak rdo dwiki fortepianu
ponaglaj krew do szybszego krenia
Serce bije niecodziennym rytmem
zdziwione e bez lekw
nie czuje zakce
Tumacz – to sprawa Mistrza
On gra dla nas eby oczyci
wntrza zapylone materi za
Teraz pynie yach muzyka
jej pikno najdoskonalszym lekiem
Zostanie w nas jej urok
a kiedy minie noc
rano z umiechem powitamy
napotkanego czowieka
Obejmiemy brzoz
ebrakowi wsuniemy do rki banknot
psa poprosimy o podanie apy
przytulimy zzibnity gaz
Wsun jzyk
midzy wargi dziupli
w ciepym pocaunku
nasienie chwastu
zapada w prchno
na poczcie zieleni
Krzyk ptaka
przywouje z boru Fauna
eby na flecie zagra
romanc mioci
(Z „Piounowych rozogw” –Pozna 2007)
Komentarze uytkownikw
Na razie brak komentarzy na ten temat...Aby doda wasny komentarz, musisz si zalogowa »