Emeryt w butelce
Pan Nowak wypuci z rki szklank z gorc herbat, gdy usysza e dopiero w wieku 67 lat otrzyma godn emerytur. Sucha przemwienia premiera z uchem przy telewizorze, czy aby wdz si nie przejzyczy, tak dzi trudno go zrozumie, a godn i godn dzieli tylko jedna spgoska. Po ordziu gowy pastwa przeegna si dwa razy, wznis oczy do nieba jak ksidz Kordecki pod Czstochow i wyszepta: to cud.
Na pocztku cieszy si, gdy premier Buzek ogosi reform emerytur: „Kady ubezpieczony bdzie mia prawdziwe pienidze a nie wirtualne”, tumaczy wwczas. Emerytura jego matki nie przypominaa nawet wirtualnej i gdyby nie pomoc syna umaraby z godu.
- Komuchy! w kocu kto si za nich wzi! – krzycza do telewizora. - Nareszcie. Podlicz i jeszcze si okae, e mama dostanie wicej.
- Ale Jziu, nie gorczkuj si, bo ci cinienie skoczy – uspokajaa go ona. - Czy twj pracodawca przyzna si kiedy, e le ci naliczy pensj?
- To nie to samo, ja mog w kadej chwili sprawdzi jak dugo pracowaem i ile zarobiem.
- A ZUS do tej pory nie mg?
- Nie, bo pracowali tam sami zodzieje.
- Acha, a po reformie przyjd uczciwi i znajd si pienidze?
- Kobieto nie znasz si na polityce. Ci na grze najlepiej wiedz, jak mamy mie emerytur, sami te j bd otrzymywa.
- Oni nigdy nie zostan emerytami, prdzej my pjdziemy na zasiek.
- Na aden zasiek, uwaasz, e ja, taki zdrowy byk - pokaza mocne bicepsy - mgbym pobiera pienidze za nic. Nigdy.
Panu Jzefowi pukaa pidziesitka na karku, ale mia prac i by zdrowy: oby do emerytury, powtarza onie.
Euforia go ogarna, gdy tene sam premier ogosi reform suby zdrowia. „Kady pacjent bdzie wiedzia, za co paci, kady szpital bdzie wiedzia, za co leczy. Kasa Chorych bdzie wiedziaa gdzie s pienidze”. Zaczo si le, toczyo si jeszcze gorzej. Na pocztku musi by le, eby potem byo dobrze, tumaczy pan Jzef kademu.
- Jziu uspokj si, bo ci serce wysidzie – agodzia podniecenie ona. – Przecie dyrektorzy szpitali te koczyli szkoy i znaj si na matematyce. Czy do tej pory zamiatali nasze pienidze pod dywan? Bdziemy chodzili od Annasza do Kajfasza i szukali specjalisty. Oj bdzie baagan – lamentowaa pani Zosia.
- Ju ci mwiem, e nie znasz si na polityce. Mwi ci bdzie lepiej. W kocu ci na grze wiedz, co dla nas na dole jest najlepsze – urwa komentarz pan Jzef.
Pani Zosia, kobieta 50 plus, wanie stracia prac w szwalni. Nazwali to redukcj etatw. Cae ycie nic nie robia tylko szya. Teraz zacza poznawa smak bezrobocia. Kobiet szukali i owszem, modych, adnych, z czterema jzykami, dwoma fakultetami i przed dwudziestk. Nie bdzie tak rowo, wzdychaa coraz czciej, czowiek jest tak skonstruowany, e kiedy pracuje nic go nie boli, a jak przestanie, to zaraz odzywa si krgosup, nogi, cinienie i inne chorbska. Oby do emerytury, to ju nie dugo.
Pan Nowak a skaka z radoci, gdy usysza o trzech filarach. Premier zachca do oszczdzania, by na staro mc si wzmc, i tak jak zachodni ssiedzi wyjeda na Bahamy, Majork czy chociaby Chorwacj. Pan Jzef drapa si w gow, z czego by tu jeszcze zaoszczdzi. Jaka dziwna zaleno wystpowaa w jego zarobkach, im wicej pracowa, tym mniej mg odoy. Mimo e zamwie w zakadzie stolarskim, gdzie pracowa, byo wicej, to jemu nigdy nie wystarczao do pierwszego, chocia rodzina kupowaa to, co zwykle, wiecia tak, jak zawsze i wody uywali mniej.
- Przesta bra nadgodziny, bo si wykoczysz – ostrzegaa ona. – Nigdzie na staro nie wyjedziesz, chyba e na cmentarz.
- Nie znasz si na ekonomice. Im wicej pracuj, tym wicej odkadam na emerytur. I pojad do Woch zobaczy papiea. Nie tylko Niemcy mog jedzi po wiecie.
- Nie dorwnasz im – pukaa si w czoo. – Niemiec, gdy tylko zaczyna pracowa, wie ile uzbiera na staro. Polak nigdy.
- Po to bd wanie odkada w drugim filarze, ebym wiedzia ile mam pienidzy. Poza tym bd one na mnie pracoway.
Lata mijay, pastwo Nowakowie zbliali si do szedziesitki i liczyli kady dzie do emerytury. Pani Zofia teraz pobieraa zasiek z MOPS - u w wysokoci 230 zotych, po cichu dorabiaa szyciem: kokosw nie zbijaa, ale gdyby si tam dowiedzieli, zabraliby jej t „pomoc”. Pan Jzef chwali si modszym kolegom.
- 42 lata pracy, ani dnia przerwy.
Jego zapa opad do zera, nawet poniej zera absolutnego, w chwili gdy zwalia si na niego hada drewna, zama nog i zacz poznawa na niej uroki suby zdrowia. Po kilku miesicach dosta odszkodowanie i pienidze poszy na leki, rachunki i dugi. Pani Zosi zabrano zasiek, tumaczc, e ich sytuacja si tak bardzo poprawia, e obecnie pomoc jej si nie naley. Pan Jzef szybko wrci do pracy, majc nadziej na podreperowanie domowego budetu, ale ledwo si rozkrci, gdy wezwa go szef.
- Sam pan widzi, co si u nas dzieje, ledwo wiemy koniec z kocem. Nie pocigniemy dugo – powiedzia mu wrczajc wymwienie – a panu zblia si okres ochronny. Nie mog sobie wiza rk. Przykro mi.
Pan Jzef wrci do domu krokiem chwiejnym, rzec mona pijanym. Usiad w fotelu przed telewizorem, przerzuca kanay i zacz czu co w krzyu, a gdy usysza w wiadomociach o zmniejszeniu zasiku pogrzebowego, rozbolaa go te gowa.
- Mnie to nie dotyczy, mog nawet w ogle go zabra – powiedziaa 85 - letnia mama – i tak od lat odkadam sobie na ostatni godzin. Niedugo mnie pochowacie, to pamitaj pienidze mam schowane w pocieli.
- Co te mama mwi. Mama musi y jak najduej, kto nas teraz bdzie utrzymywa. – I nagle skoczy na rwne nogi krzyczc – ostatnia godzina! drugi filar! filar! filar!
I pobieg do biura, gdzie od lat paci skadki. Moda szczupa dziewczyna o anielskim umiechu od razu mu obliczya.
- Pani to na chleb i margaryn nie starczy – jkn patrzc na sum.
- Dzisiaj nie, ale za trzydzieci lat bdzie pan jedzi na Floryd.
- Ale ja tak dugo nie poyj – i wyszed zaamany.
Problem jego skadek po miesicu rozwiza sam premier, zabierajc cz na pokrycie dugw pastwa. Pan Jzef zastanawia si, z czego on ma pokry wasne. Po dugich prbach, obejciu znajomych, biadoleniu i probach znalaz prac przy rozbirce domu.
- Jestem elastyczny – reklamowa si u modego szefa, pamitajc co mwia mu urzdniczka w poredniaku.
- Ale na czarno, pan rozumie, e nie mog go zatrudni na legal. I jak? – modzik wyplu gum do ucia.
Zblia si koniec roku, grosz jest zawsze potrzebny, tym bardziej e sysza o nowej fali rewolucji w subie zdrowia.
- Jziu nie gorczkuj si, premier mwi o ewolucji – poprawia go ona. – Bdziemy stopniowo i agodnie przechodzi do uproszczonego systemu eliminacji… - czego? tego ju nie zrozumiaa.
Koniec roku by dla pana Jzefa bardzo pracowity. Najpierw rodzina obliczya ile ma zaskrniakw, potem ile lekw za nie mog kupi i ruszya w miasto; najpierw po lekarzach, potem po aptekach. Matka pana Jzefa nie wytrzymaa tempa i w wita Boego Narodzenia znalaza si w szpitalu. Stroskany syn biega codziennie z buk, mlekiem i obiadem. Gdy pyta lekarza o jej zdrowie, za kady razem pod biaym fartuchem unosiy si ramiona.
- To ju pora, to ju wiek, my ju nic nie poradzimy. Przychodzi taki czas i materia si sypie. Pan rozumie.
Prawd mwic, nic nie rozumia. Kocha matk, chcia eby ya jak najduej, z drugiej strony, jeli pozwoli jej tu umrze, kto opaci czynsz, wod, energi i gaz.
- Mamo musisz jeszcze y przynajmniej pi lat – powiedzia ze zami i wypisa j ze szpitala.
W styczniu sucha z zapartym tchem przemwienia premiera, przy sowach godny wiek emeryta wypada mu z rk szklanka.
- To cud! cud! – krzycza na kolanach.
- Co si stao? – ona wbiega do pokoju.
- Na zasiku moja emerytura mi uronie. To cud.
- Jziu, to nie tak, nie tak, na pewno znowu co le zrozumiae - prbowaa okiezna podniecenie ma. - Jeli bdziesz pracowa, jeli bdziesz pracowa.
Ale pan Jzef ju tego nie sysza, z radoci, e w wieku 67 lat przejdzie na godn emerytur chwyci si za serce.
Z nowym rokiem, dziki przemyl(a)nej opiece zszed pierwszy z przyszych, niedoszych emerytw.
Robert Bogusowicz
Komentarze uytkownikw
Na razie brak komentarzy na ten temat...Aby doda wasny komentarz, musisz si zalogowa »