Pamięć pisana piórem

Robert Bogusłowicz, 20-11-2017

Ilekroć ogarnia nas nostalgia za jakąś osobą, której nie ma wśród nas, oglądamy zdjęcia, szukamy filmów lub odtwarzamy w pamięci epizody, tracące z czasem swój intensywny kolor. Jeśli dopisuje nam szczęście sięgamy po czyiś pamiętnik pisany latami, ale nie oszukujmy się, nawet one muszą mieć w sobie odrobinę artyzmu, byśmy mogli przebrnąć pierwsze strony. Rodzina pielęgnuje pamięć najbliższych, a co pozostaje nam. Jeśli pozostawiły po sobie tę drobną cząstkę siebie w postaci wierszy i prozy utrwalonej w tomikach, możemy przez tę jedną krótką chwilę przywołać ich do naszego grona, tak jak dawniej robili to Słowianie w Dzień Zaduszny.

Wieczór "In Memoriam" w Osiedlowym Domu Kultury na jeleniogórskim Zabobrzu zorganizowali członkowie Stowarzyszenia W Cieniu Lipy Czarnoleskiej, którzy wspominali przyjaciół po piórze: Kazimierę Czurkę, Henryka Gila, Bożenę Pest, Halinę Paś, Barbarę Pawłowicz, Marię Zaborską i Wandę Drożyńską-Ozimek.

20 listopada 2017 r. o godz. 17 w kawiarni "Muza", ostatnie w tym roku spotkanie z cyklu ars poetica, otworzyła w imieniu dyrekcji ODK Patrycja Jurek, witając licznie przybyłych gości. Następnie oddała głos Danucie Mysłek, która przygotowała prezentację wieczoru wspomnieniowego i wprowadziła w nastrój wieczoru.

Postać Kazimiery Czurki nauczycielki, rusycystki, która od roku 1971 mieszkała w Cieplicach, a we wrześniu 2006 r. uczestniczyła w tworzeniu grupy literackiej Stowarzyszenie W Cieniu Lipy Czarnoleskiej, przypomniała Janina Lozer, przeczytawszy wiersz poetki, napisany z prośbą do odczytania na jej pogrzebie.


Nigdy nie wróci

już nic Jej nie cieszy

ani nie zasmuci

stoi przed tronem Boga

i prosi w pokorze;

przychodzę z łez padołu

więc nie sądź

mój Boże

byłam prosta, zwyczajna

takież moje życie

nich więc będzie mi łaskawe

Twoje Boskie Oblicze.



Henryka Gila, poetę z Lubania, należącego do Grupy Poetyckiej "Nurt", wspominał Hubert Horbowski. Przełomowym dla niego okresem był udział w rozruchach studenckich w Krakowie, i dlatego usunięto go z liceum. Miłość do poezji pielęgnował przez całe życie. Dopiero po przejściu z powodu zdrowotnych na zasłużony odpoczynek, oddał się swojej młodzieńczej pasji - twórczości poetyckiej.

Niewierzący

(...)

Nikt nie obsługuje Boga w swej świątyni,

zbiorowo się modlą, by im Pan wybaczył,

kto siebie wychwala, a drugiego wini,

kiedyś przed Bogiem będzie się tłumaczył.


Danuta Mysłek przypomniała postać Bożeny Pest, kresowianki urodzonej w Wilnie i absolwentki Akademii Rolniczej. Obdarowana przez Matkę Naturę lekkością pióra i pełnym szacunku zachwytem dla jej darów, podziwiała bogactwo ożywionego świata, który utrwalała zapełniając kolejne zeszyty wierszami, aby później pojawiały się w almanachach i tomiku poetyckim "Uzbierane na łące życia".

Dusza


Naga

odarta ze złudzeń

dusza

nie umiera

pięknem chwil

żyje

nadzieją

reinkarnacji

człowieka

w człowieka

wiarą żyje

złudzeniem....

nie rozpłynie się.

Dusza czeka

na człowieka

ubrana w ciało.


Krystyna Pawłowska przypomniała Halinę Paś, którą spotkała po latach w Osiedlowym Domu Kultury w kawiarni "Muza" na wieczorze autorskim stowarzyszenia. Wcześniej była wychowawczynią jej syna i organizatorką szkolnych wycieczek krajoznawczych. Zawsze wyróżniała się wysoką kulturą, niezwykłym taktem, wrażliwością i empatią. Była erudytką, oczytaną i rozmiłowaną w regionie. Interesowała się twórczością zagranicznych i rodzimych pisarzy, m.in. biografiami Gerharta Hauptmanna i Marii Konopnickiej. Propagowała wydawane tomiki stowarzyszenia w szkolnych bibliotekach. Uczestniczyła w spotkaniach, konferencjach i seminariach. W antologii "Dekada Kwitnących Lip" wydanej z okazji 10-lecia stowarzyszenia wspomina; "(...) W drodze na przystanek autobusowy pani Krystyna Susabowska opowiedziała mi, że obie panie, Krystyna i Magdalena Szczębara należą do Stowarzyszenia W Cieniu Lipy Czarnoleskiej, o tym, że trwa właśnie Rok Hauptmannowski. Mówiły o miejscach spotkań, o działalności tej grupy literackiej itd. Zaprosiły mnie na najbliższe spotkanie do muzeum w Jagniątkowie. Oczywiście pojechałam. Poczułam wokoło siebie ciepłą, życzliwą atmosferę, a połączył nas wspólny temat. Tym razem były to wybrane utwory Gerharda Hauptmanna "Zatopiony dzwon" i "Złota Harfa". Mówiono o planowanym wyjeździe na wyspę Hiddensee w pobliżu Rugii do kolejnego domu Noblisty i do jego grobu"


Barbarę Pawłowicz wspominał mąż, Michał Pawłowicz, kustosz dorobku żony, która była członkiem stowarzyszeń - Jeleniogórski Klub Literacki oraz W Cieniu Lipy Czarnoleskiej. Uczestniczyła w spotkania literackich ogólnopolskich i międzynarodowych, jej wiersze były nagradzane w wielu konkursach. Współorganizowała wieczory poezji i środowiskowe imprezy literacko-kulturalne.

Zagubiony czas

Bliskość

ciepła jak twoje ręce

jak przyjazne słowo

bliskość oczekiwania

w rozpędzonej

lokomotywie życia

wzajemna

zasłuchani w siebie

w przytulnym miejscu

odnaleźli zagubiony czas


Urszula Musielak opowiedziała o Wandzie Drożyńskiej-Ozimek, emerytowanej pedagog i specjalistce z zakresu oligofrenii, która była aktywistką i społecznikiem. Współtwórczynią wydarzeń kulturalnych i naukowych, takich jak Terapia Słowem - Borowice 2008. Współautorką kilku almanachów, takich jak: "Narysuję siebie słowami", "Potyczki z nieuchwytnym", "Światło spod korca", "Zwyczajnie o miłości".

Zagubiona

w ciemności nocy

zagubiłam

samą siebie

może ktoś mnie zmylił?

Cieszę się słońcem

z pełnymi dłońmi radości.

W blasku księżyca brodzę

w chłodnym strumieniu

noc rodzi zło.

Krople deszczu

spływają po twarzy.

Teraz wiem

to nie deszcz

to łzy

unoszę twarz

może osuszy ją słońce?


Maria Zaborska-Bielak była piękną, utalentowaną wokalnie artystką, - tak wspominała Maria Suchecka. Obdarzona pięknym głosem dawała koncerty na wielu scenach opery, teatru i estrady w kraju i za granicą. W połowie lat siedemdziesiątych zamieszkała w Jeleniej Górze. Była prezesem jeleniogórskiego Oddziału Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Społecznego, należała do władz samorządowych podkarkonoskiego regionu. W siedzibie CHSS przy ul. Wolności odbywały się z Jej inicjatywy akcje charytatywne. Do klubu literackiego Stowarzyszenie W Cieniu Lipy Czarnoleskiej, należała już od samego początku wraz z synem Markiem, utalentowanym poetą, który napisał o matce.

Matka

Słowo

którego się nie zapomni

tak wielkie

że nikt nie zliczy

jak wiele

ono znaczy


Moja Matka

w południe mi śpiewa

wzbija się i opada

niczym gwiazda

uszczęśliwiając

wielu ludzi

daje im

chwile radości

i zapomnienia


Ostatni w tym roku wieczór w cyklu ars poetica dobiegł końca, z twórcami spotkamy się jeszcze 4 grudnia o godz. 12, 30 na XII Karkonoskiej Integracyjnej Wigilii Literackiej w Muzeum Miejskim "Dom Gerharta Hauptmanna" w Jagniątkowie, gdzie odbędzie się również konkurs poetycki pod hasłem "Przebaczenie". W wigilii wezmą również udział niepełnosprawni z Warsztatów Terapii Zajęciowej przy Polskim Towarzystwie Walki z Kalectwem Oddział Terenowy w Jeleniej Górze przy ul. Kiepury.

Końcowym akordem było już tylko spojrzenie na dopiero co wydany miesięcznik "Tu i Teraz" nr 3/93/2017, z artykułem o październikowych integracyjnych warsztatach literackich w Borowicach, które odbyły się pod hasłem "Terapia literackim tworzeniem".


4


Adres artykułu: http://www.strumienie.eu/article/moj-nowy-artykul-1302.html
Copyright © 2006-2015 by Zofia Pryslopska