XXVII Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdroju

28.09.2022 Maria Terlecka-Kłys

08.09.- 11.09.2022

Obrazek niżej podpisany
27 Festiwal im. Zawady
Maria Kłys4Maria KłysMaria Kłys3Maria Kłys5Maria Kłys

Żeby tu przyjechać na tych kilka wrześniowych dni, biorą urlopy, zwalniają dzieci ze szkoły, pokonują setki kilometrów, nie zawsze samochodem. Pasjonaci gór, wspinaczki i alpinizmu.

Tylko tutaj mogą obejrzeć filmy i spotkać się z ich twórcami, posłuchać, co mają do powiedzenia, a także zadać pytanie, jeśli brak tremy na to pozwoli. Atmosfera wyjątkowa, frekwencja na pokazach i spotkaniach imponująca. Wiedzą, po co przyjechali. Znają nazwiska wspinaczy, orientują się w wydarzeniach. Wszystkie miejsca noclegowe w Lądku-Zdroju są zajęte, do dyspozycji są także pola namiotowe, bary, restauracje. Baza i zaplecze jest.

Organizatorzy Festiwalu zapewniają mnóstwo atrakcji. Pokazy filmów odbywają się w Wielkim Namiocie, na Scenie Basecamp, w Kino- i Amfiteatrze, Kawiarni Zdrojowej. Dostępna dla każdego jest mapka i program Festiwalu, wejście na pokazy najczęściej za okazaniem karnetu. Nie sposób uczestniczyć w każdym wydarzeniu, więc zawsze pozostaje niedosyt i chęć powrotu. Ale za rok będą już nowe.
Przed oficjalnym otwarciem, w czwartek (08.09.22), oberwała się chmura nad Lądkiem. Do tego burza. Dopiero co postawione kramy trzeba było zwijać i zabezpieczyć przywiezione tu specjalnie górskie niezbędniki (plecaki, bluzy, czapki). Z niepokojem myślałam o bogatej ofercie książek. Zawodowcy, przetrwali. Na otwarcie Festiwalu o 17:30 można było iść do Wielkiego Namiotu bez parasola. Było krótkie, a treściwe. Zaraz po nim film na otwarcie "Last Mountain". Od 20:00 o 21:00 spotkanie z uroczą parą - Justyną Kowalczyk i jej mężem Kacprem Tekielim. Justyna zaczęła się z nim wspinać. Na wędrówki po górach zabierają rocznego synka Hugotka. Ich celem jest silna rodzina, w której każdy za każdym w ogień by wskoczył. Oby nie trzeba było, ale ciepło z nich bijące ogarnęło wszystkich na sali.

Jeszcze przed oficjalnym otwarciem obejrzałam "Cows on the Roof" i cieszę się że został nagrodzony w kategorii "Człowiek i góry". Są takie miejsca, w których czas się zatrzymał, a życie toczy się i mimo pracy zgodnej z marzeniami (wytwarzanie alpejskich kozich serów), trudno związać koniec z końcem. Języki, którymi mówili bohaterowie, to niemiecki, włoski i pewnie retoromański, co było dla mnie dodatkowym atutem.

Byłam na spotkaniu z Marcinem Mellerem, który tak zaczarował publiczność swoimi pełnymi dygresji opowieściami, że jego książki "Czerwona ziemia" nie sposób było już w Lądku kupić. Na szczęście są księgarnie internetowe, ale… autografu autora w nich brak.

Podobała mi się ozdobiona pięknymi slajdami opowieść Karola Nienartowicza, młodego fotografa górskiego, Dla zdjęcia pejzażu w atrakcyjnym miejscu jest gotów na przebycie tysięcy kilometrów, wędrówki w ekstremalnych warunkach, konfrontację z przeróżnymi niebezpieczeństwami. Pochodzi z Karkonoszy, współpracował ze Stowarzyszeniem w Cieniu Lipy Czarnoleskiej i naszym portalem strumienie.eu. Gratulujemy mu otrzymania GRAND PRIX 2022 w kategorii albumy za Górskie Wyprawy Fotograficzne - Wydawnictwo Bezdroża. Fotografią górską zajmuje się zawodowo, z tego żyje, na jego stronie internetowej można sprawdzić, co ma do zaoferowania.

Na uwagę zasługuje stoisko Parku Narodowego Gór Stołowych. Dla chętnych była na nim gra edukacyjna, która polegała na przejściu trasy i udzieleniu odpowiedzi na pytania dotyczące Lądka.. Interesują mnie wszelkie szczegóły związane z tym kurortem, mam liczne przewodniki, a jednak a nie wiedziałam, że między Albrechtshalle a basenem rośnie piękny miłorząb, że fontanna ma 10 dyszy i paru innych szczegółów też nie znałam. W nagrodę właściwie każdy dostawał lnianą torbę z wizerunkiem skalnych grzybów.

Kupiłam też książkę Zbigniewa Piotrowicza "Sudeckość". Sudety od kilka lat są moją życiową atrakcją, więc nie mogłam jej pominąć. Piotrowicz jest pomysłodawcą Festiwalu Górskiego w Lądku -Zdroju, a także właścicielem Winiarni Radochowskiej. Oprócz degustacji wina można tam zachwycić się widokiem na Czarną Górę i Śnieżnik. W Winiarni odbyło się Afterparty na zakończenie Festiwalu. Nie uczestniczyłam i oczywiście żałuję, ale nie można być wszędzie. Miejsce to na pewno jeszcze odwiedzę, bo do Lądka wracam regularnie, zimą i latem.

Jeszcze przed otwarciem Festiwalu, zwiedzałam Lądek-Miasto. Tym razem weszłam do Ratusza, spotkałam burmistrza, pana Romana Kaczmarczyka (już w festiwalowej koszulce), który zaprosił mnie na wycieczkę na Trojak w niedzielę rano. Zaproszenie to skierował też do wszystkich uczestników w czasie oficjalnego otwarcia. Obiecałam, że pójdę i mimo deszczu stawiłam się na zbiórce przed Wojciechem. Było kilkadziesiąt osób.

Tempo wspinaczki było dla mnie za szybkie, więc zostawałam w tyle. Już miałam zawrócić (wahałam się), ale wsparło mnie kilka dziewczyn i sam Alex Txikon, który wziął ode mnie plecak. Nie był zbyt ciężki, jednak miałam w nim kilka zbędnych rzeczy i sznurki wrzynały mi się w ramiona. Gest słynnego himalaisty przeszedł do mojej osobistej historii. A ponadto mam z nim kilka fajnych zdjęć!

Wielką atrakcją tegorocznego festiwalu był koncert „Kultu” i Kazika. Spełniło się marzenie dyrektora festiwalu. Innych wspaniałych koncertów i wydarzeń nie sposób wymienić.

Dostęp do wszelkich wydarzeń miałam znakomity ze świetnie położonego hotelu „Alhambra” skąd wszędzie miałam blisko, na wyciągniecie ręki.

Filmy, których nie zdążyłam obejrzeć, są na platformie filmygorskie.pl, a główny sponsor festiwalu Jack Wolfskin organizuje pokazy wybranych tytułów w kilku miastach Polski, począwszy od 28.09.2022.   

Jeśli mi się uda, przyjadę 07.12.22 do Warszawy na ”A White Dream”, który zdobył Grand Prix.

Dzięki festiwalowi weszłam w nowy wspaniały świat  himalaizmu.
Nie próbuję zrozumieć, dlaczego są ludzie, którzy poświęcają życie, żeby świat ten kreować.
Mogę ich tylko podziwiać. A czasem uścisnąć rękę.

Zobacz zdjęcia jako osobne strony: 27 Festiwal im. Zawady * Cały ten kram... * Z Krzysztofem Wielickim * Z Alexem Txikonem * Alex z moim plecakiem * …więcej