Strona Główna > Proza > Rozważania: MYŚLĘ, WIĘC BOJĘ SIĘ
27.11.2012 Red. Ewa Pelzer

Rozważania: MYŚLĘ, WIĘC BOJĘ SIĘ

Data, której boją się Ziemianie -21.12.2012

Był ładny lipcowy dzień postanowiłam, że wybiorę się na spacer, aby zobaczyć nowo

restaurowany Park Uzdrowiskowy. Z radością oglądałam zielone trawniki na ogromnych

powierzchniach, klomby różnobarwnych kwiatów ułożonych w ciekawe wzory i stary

drzewostan, który osłaniał młode drzewka przed silnym wiatrem. Usiadłam na ławce

by nacieszyć się zapachem wczesnego lata. W pewnej chwili silniej powiał niespodziewany

wir wiatru, który wzbudził we mnie przeczucie niepokoju i wrażenie, że nadchodzi coś

niezwykłego i niedobrego. Nie wiedziałam, co i tłumaczyłam, iż to wymysł mojej

wyobraźni. Zapomniałam - do chwili, kiedy po kilku dniach szłam na spacer wzdłuż rzeki

i znowu „to” poczułam. Tę kumulację dziwnej energii wzbudzającej niepokój tylko w nieco

w innej odsłonie. Jakby wydobywała się z uchylonych drzwi piekła. To było ZŁO

a jego nośnikiem woda. Mam niezachwiane wrażenie, że to małe Zło jest zwiastunem

czegoś znacznie gorszego, co zbliża się nieubłagalnie i niesie ze sobą lęk a może nawet

coś więcej.

Czuję, że od lat stąpa po matce Ziemi dając nam znaki, które w prosty, lecz nieuchronny

sposób prowadzą nas do końca. Końca czego zadaję sobie pytanie - życia na ziemi,

cywilizacji, samotności we wszechświecie, powrotu do jaskiń czy odczłowieczenia?

Nadchodzi Zło uchylając skrawek kotary na częściowe ujrzenie Go w postaci

nieprzewidzianych kataklizmów, trzęsień ziemi, tsunami, wybuchów wulkanów, globalnego

ocieplenia, konfliktów zbrojnych i religijnych, wszechobecnej przemocy a przede

wszystkim braku szacunku dla życia ludzkiego i Ziemi, na której żyjemy.

Czuję powietrze nasycone niepokojem a promienie słońca są śmielsze, dotykają skóry

inaczej bardziej agresywnie wręcz kłująco. Niebo ma kolor królewskiego błękitu, jaki

spotyka się tylko w tropikach. Coraz częściej myślę o tym, że granica między

dobrem a złem została przekroczona nieodwracalnie. Nie jesteśmy w stanie

zatrzymać łańcucha splatających się ze sobą nieszczęść, aby kiedykolwiek wrócić do

względnej szczęśliwości. Emocje, którym jestem poddana myśląc o równi pochyłej

na której stoimy są podszyte strachem, panicznym lękiem i dziwną niezrozumiałą dla

mnie ciekawością.

Dzielę się moimi przemyśleniami z przyjacielem, który mówi:

-nie martw się, przecież śmierć każdego z nas jest jego prywatnym końcem świata,

już nie będzie mógł oglądać wschodów i zachodów słońca, pięknych widoków

zapierających dech w piersiach, słuchać łoskotu wody spadającej w wodospadach

i wszystkiego, czym obdarowała Ziemię natura. Ale przede wszystkim nie będzie

mógł kochać i być kochanym.

-tak masz rację, koniec nas wszystkich to niemożność życia w świecie, bo świata po prostu nie będzie.

Zniknie a wraz z nim dary natury, piękne widoki i radość istnienia.

Wiesz często o tym myślę i ten temat nie daje mi spokoju, zastanawiam się skąd

przyjdzie ZŁO po raz ostatni.

-widzisz, Pan Wszechświata dał nam wszystkie możliwości do zdobywania wiedzy

i wykorzystywania jej w sposób twórczy lub destrukcyjny, ale nie oświecił mieszkańców

Ziemi jak zapobiec ostatecznemu.

Czuję gdzieś w głębi wnętrza, że na to Zło, które przyjdzie my mieszkańcy Ziemi

nie mamy antidotum. Przede wszystkim nie znamy kierunku, z którego można się Go

spodziewać. Ale na skutek destrukcji ekonomicznej, która owładnęła Glob, jałowości

duchowej, pogardy człowieka dla człowieka, która jak niezniszczalny wirus rozmnaża

się w zawrotnym tempie nie napotykając przeszkód, egoizmu i stale rosnących potrzeb

zagarniania dóbr i darów natury, tak jakbyśmy mogli to wszystko zabrać na tamtą stronę,

musi nadejść COŚ, co zmusi nas do opamiętania i albo zawrócenia z dzisiejszej drogi

albo też rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Brak szacunku dla życia i śmierci, częsta

obserwacja zmiany człowieka w bestię, może spowodować upadek dzisiejszej cywilizacji

i dać miejsce nowej o mniejszej liczebności, dla której człowiek będzie świętością nie

tylko w Biblii, ale w życiu codziennym. Według Pisma Świętego ma być Armagedon.

Są przekazy kalendarzy Majów, Tzolkinów, Sumerów i Dogonów, w które można

wierzyć lub nie. Są przeróżne przepowiednie, którym można dać wiarę lub śmiać się z nich.

Ale dla mnie są znakami zwiastującymi Zło. Jesteśmy świadkami coraz częstszych

kataklizmów, tornad, trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów, fal tsunami i innych

pochłaniających tysiące istnień a występujących w mało spodziewanych miejscach.

Ludzie coraz częściej odchodzą ze świata dużymi grupami. Wiemy wszyscy

że Ziemia żyje własnym życiem w zgodzie ze wszechświatem, ale nie koniecznie

w zgodzie z naziemnymi lokatorami, bo ci wyrządzają jej krzywdę naruszając prawa

natury. Ona ma prawo bronić się tak jak każda żyjąca istota środkami, jakie są jej dostępne.

Park Yellowstone jest tykającą bombą będącą największym podziemnym wulkanem

świata, który zajmuje niemal dwa stany USA. Kiedy wybuchnie, na świecie będzie

dwuletnia ciemność i nie muszę dodawać, że bez słońca nie ma życia.

Niedawno odkryty wulkan na Morzu Śródziemnym - Marsili ma cztery kratery na

70 km długości 500 m pod lustrem wody i cały czas intensywnie pracuje. Kiedy

wybuchnie zginie część południowej Europy, wschodniej Azji i północnej Afryki.

Istnieje niebezpieczeństwo zsunięcia się części wulkanu z kanaryjskiej wyspy La Palma

co może spowodować 45 metrową falę tsunami zalewającą wszystkie pobliskie wyspy

i część Afryki.

Nasuwanie się płyt tektonicznych powodujących trzęsienia ziemi i ogromne fale tsunami

niesie za sobą śmierć tysięcy istnień ludzkich.

Ewentualne uderzenie asteroidy czy też innego ciała kosmicznego jest poważnie

brane pod uwagę przez uczonych.

Wreszcie „pomyłka w nadzorze” broni atomowej, całkiem ludzka rzecz gdyż nie ma ani

ludzi nieomylnych ani też bezawaryjnych komputerów, może być początkiem końca.

Wojny religijne, które toczą się od zarania dziejów w imię Boga lub Allacha a ostatnio

przybierają na sile stanowią równie niebezpieczny przyczynek do końca czegoś.

Próby nuklearne podziemne i podwodne naruszają strukturę skorupy ziemskiej

czyniąc spustoszenia.

To tylko kilka przykładów, które stanowią ułamek możliwości mogących wpłynąć

niszcząco na los świata.

Nie lubimy słuchać takich tematów, śmiejemy się machając ręką gestem dezaprobaty

chociaż w naszych wnętrzach czai się lęk. Wstydzimy się tego lęku i swojej bezsilności

udając, że temat ignorujemy.

Patrząc na zachowanie się ludzi na krzyczącą bezduszność, nie potrafię nie brać pod

uwagę ewentualności końca „czegoś”, co pozwoli ludzi UCZŁOWIECZYĆ.

Zobacz na You Tube, jak się nie boisz albo bać się chcesz

Komentarze użytkowników

Na razie brak komentarzy na ten temat...

Aby dodać własny komentarz, musisz się zalogować »



Obrazek niżej podpisany

Wikipedia - NASA
Wykres Końca Świata
Kartka z kalendarza   środa 20 marca 2019 » 
Imieniny
Eufemii, Klaudii, Maurycego
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.