Strona Główna > Spotkania > Profesor Tschocke i Calw
15.03.2020 Jan Owczarek

Profesor Tschocke i Calw

Spotkania polsko-niemieckie

Calw to miasteczko na południu Niemiec. Nigdy w nim nie byłem i nigdy bym o nim nie wiedział, gdyby nie przypadek (jak to się mówi), choć nie wierzę w przypadki. Październikowy wieczór w mojej Szkole. Chyba pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych. Siedzę sobie w moim gabinecie 209 podczas przerwy, bo miałem akurat zajęcia z „wieczorówką”. W pewnym momencie dyskretnie otwierają się drzwi i do gabinetu wsuwa się głowa starszego jegomościa. Niemiec – od razu rozpoznałem po wyglądzie. Poprosiłem go do środka. Rozmawiając z nim moim łamanym niemieckim, dowiaduję się, że mój gość był uczniem tej szkoły. Mieszkał w Karpaczu (wówczas noszącym nazwę Krummhübel) i dojeżdżał do Jeleniej Góry do szkoły. Liceum nie ukończył, bo skończyła się wojna i już w 1945 roku mój rozmówca jako kilkunastoletni chłopiec wraz z rodzicami wyjechał w głąb Niemiec.

W trakcie rozmowy poinformowałem gościa, że jestem nauczycielem języka polskiego i literatury polskiej. Powiedziałem też, że znam kilku wspaniałych niemieckich pisarzy, z których najbardziej cenię sobie Hermanna Hessego. Mój rozmówca ożywił się i ucieszył, gdy wspomniałem o autorze Wilka stepowego. Zaproponował wysłanie mi książki pisarza. Powiedział przy tym, że mieszka w Calw, gdzie urodził się niemiecki noblista. Przyjąłem z entuzjazmem ofertę, wymieniliśmy adresy i serdecznie uścisnęliśmy sobie ręce na pożegnanie. Pana Tschocke, bo tak brzmi jego nazwisko, nigdy później nie widziałem. Niemniej wymieniliśmy kilka (może kilkanaście) korespondencji, no i otrzymałem paczkę z książkami Hessego oraz o Hessem. Większość tych książek mam do dzisiaj, kilka podarowałem moim koleżankom i uczennicom - germanistkom. Początkowo myślałem, że Pan Tchocke jest profesorem uniwersyteckim i wydawało mi się, że w Calw jest uniwersytet. I że z racji zawodowych mój korespondent zajmuje się autorem Siddarthy. W rzeczywistości był on emerytowanym profesorem licealnym (gimnazjalnym), a zainteresowanie Hessem wzięło się z osobistego kontaktu Pana Hartmuta z wielkim pisarzem. W szwajcarskiej dokumentacji zbiorów po autorze Wilka stepowego są też listy od mojego niezwykłego znajomego. Można rzec, że pośrednio, dzięki Panu Tschocke, to i ja poznałem – jakby osobiście -  dwudziestowiecznego niemieckiego romantyka. A Hesse dla mnie zaczął się na studiach polonistycznych we Wrocławiu. Oczywiście od Wilka stepowego, którego omawialiśmy podczas ćwiczeń bodaj z literatury współczesnej? Jako że byłem wówczas w „fazie religioznawstwa”, poznawania różnych religii, kultów, doktryn, to tym bardziej zainteresował mnie autor tej powieści. Potem sięgałem po inne utwory Hessego: „Pod kołami” (Unterm Rad), „Narcyz i Złotousty” (Narciss Und Goldmund)„, Gra szklanych paciorków”, „Demian”, „Peter Camenzind” i co tam jeszcze wpadło mi w ręce. Bezpowrotnie utraciłem egzemplarz „Literatury na Świecie” (który pożyczyłem przyszłej germanistce) z tłumaczonymi fragmentami Podróży na Wschód. Zdarza się. Za to zostałem w późniejszych latach wynagrodzony paczką z książkami od profesora Tschocke. Po jakimś czasie nasza korespondencja stała się okazjonalna. Aż wygasła. Nie wiem, czy profesor jeszcze żyje. W Internecie nie odnajduję zbyt wielu śladów, poza odnotowanymi archiwaliami dotyczącymi korespondencji Hermanna Hessego. Nigdy do tej pory nie byłem też w Calw. Być może tak podróż mnie czeka. Może jest to zaproszenie do intelektualnej przygody, w której znajdę specjalnie dla mnie przygotowane duchowe skarby.

      Czasami opowiadam uczniom o moim jedynym spotkaniu z profesorem z Calw, ich odległym o kilka dziesięcioleci i całą epokę „szkolnym koledze”. Słuchają zaciekawieni, gdy przenoszę ich wyobraźnię w lata czterdzieste, gdy było tu inaczej. Czasem w jednej z ławek dostrzegam niemieckiego chłopca w ciemnym mundurku, gdy siedzi wraz z moimi uczniami i się uśmiecha do mojej opowieści. Na imię ma Hartmut. A resztę już znacie. Pan Hartmut Tschocke pojawia się także w mojej pamięci zawsze wtedy, gdy sięgam na półkę po jeden z egzemplarzy powieści lub opowiadań Hessego. Wtedy siadamy we trzech przy stole – Hesse, Tschocke i ja. I rozmawiamy (ja mówię w zasadzie po polsku) o wędrowaniu niepodległych duchów.

Calw HesseTablica Hesse CalwCzy to Pan H.?Herman Hesse CalwLiceum im. H. Hesse CalwWidok na CalwBadenia Wirtemberia, północny Szwardzwald.Hartmut

Komentarze użytkowników

Na razie brak komentarzy na ten temat...

Aby dodać własny komentarz, musisz się zalogować »



Obrazek niżej podpisany

wiki
Muzeum Hermanna Hessego w Calw
Kartka z kalendarza   środa 08 lipca 2020 » 
Imieniny
Adrianny, Elżbiety, Eugeniusza
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.