Strona Główna > Spotkania > Podróż studyjna Śladami Hölderlina
08.10.2011 Redaktor

Podróż studyjna Śladami Hölderlina

Dofinansowana przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dziękujemy!

Na wyjazd wybraliśmy piękne pogodne dni złotej jesieni. Wyjechaliśmy z Jeleniej Góry z samego rana, po drodze w Lubaniu dosiadły do nas dwie koleżanki i teraz popędziliśmy w kierunku Bambergu. Towarzyszył nam Pan Stanisław Ogrodowczyk, pracownik firmy przewozowej Krycha, która służy nam swoim taborem, dostosowując ceny do naszych skromnych emeryckich zasobów. Dziękujemy Szefowi, Pani Karolinie i kierowcom.

Przyjazd do Bambergu, miasta powiatowego w Bawarii nad rzeką Regnitz, nieco się opóźnił z powodu wypadku na autostradzie. Zakwaterowaliśmy się hotelu na obrzeżach miasta, ogarnęliśmy nieco i pojechaliśmy do dzielnicy pełnej skarbów kultury, do starego miasta. Średniowieczne stare miasto w Bambergu zostało w 1993 roku wpisane przez UNESCO" na listę światowego dziedzictwa kulturowego. Z Bambergu pochodzili niektórzy niemieccy koloniści, którzy osiedlali się w Wielkopolsce, stąd określenie osadników – bambrzy.

Mieliśmy tylko pół dnia na zwiedzanie, więc zaczęliśmy od słynnej katedry. Znajdują się w niej m.in. rzeźba Jeździec bamberski, pierwsza monumentalna statua konna od czasów antyku, grobowiec papieża Klemensa II oraz ołtarz Wita Stwosza. Zrobiła na nas wrażenie monumentalnością i zachowaniem nastroju sprzed 1000 lat.

Po krótkim spacerze uliczkami, fotkami na moście przy Starym Ratuszu, usiedliśmy w restauracji, w ogródku piwnym, gdzie podano nam słynne kiełbaski bamberskie i jeszcze bardziej słynne, niepowtarzalne piwo wędzone.


Nocleg w hotelu, ale przedtem chwila w bufecie, gdzie stróżował wielki kocur ważący chyba 20 kg.
Następnego dnia podjechaliśmy na cmentarz miejski w Bambergu, poszukać grobu Alfreda Nickischa.
Zauroczony Karkonoszami, zamieszkał w nich na stałe i od 1917 r. wraz z rodziną zamieszkał w Szklarskiej Porębie Górnej, w Karpaczu.

Jego pejzaże zdobiły dom Carla Hauptmanna, dziś znajdują się w dolnośląskich muzeach. Ten „nasz Niemiec” zmarł w Bambergu w 1948 roku.

Poszliśmy do administracji cmentarza a tam zdziwienie, bo nie mają takiego grobu w swoim rejestrze. Miły młody pracownik okazał dużo pomocy i poszedł skontaktować się z archiwum miejskim. Okazało się, że kilka lat temu jego grobowiec odkupiła rodzina Meixner. Znaleźliśmy więc miejsce złożenia jego ciała ale brak jest tam jakiejkolwiek wzmianki, kto był pochowany przed Meixnerami, których grobów wokół jest bardzo wiele. Postanowiliśmy upomnieć się o pamięć zmarłego malarza.

Ruszyliśmy w dalszą drogę, umilając sobie czas czytaniem głośnym życiorysu i drogi twórczej Friedricha Hölderlina. Dojechaliśmy do Tybingi i zakwaterowaliśmy się w niedalekiej odległości od budynków uniwersyteckich. Zresztą wszędzie był uniwersytet. Nie widzieliśmy jakichś ogromnych uniwersyteckich gmaszysk (Neue Aula wyjątkiem), bo instytuty naukowe mieszczą się w rozsianych po mieście niedużych budynkach, nie szpecąc tym samym średniowiecznej zabudowy miasteczka.

Tybinga leży w Badenii-Wirtembergii nad rzeką Neckar. Stolica regencji i powiatu oraz siedziba władz powiatowych. Miasto leży 45 km na południe od Stuttgartu.

Nas interesowały przede wszystkim tutejsze ślady Hölderlina. Z niemieckimi przewodnikami obejrzeliśmy jeszcze tego samego dnia zabytkową Neue Aula, spotkaliśmy się tam z pracownikami naukowymi filologii, poszukaliśmy grobu Poety na miejskim cmentarzu, pomodliliśmy się chwilę, przeczytaliśmy jego wiersze. W pobliżu jest wydział teologii katolickiej, gdzie weszliśmy do środka, zachowując niezbędną ciszę, dziwiąc się kameralnym warunkom. Tu właśnie obecny papież Benedykt XVI został ongiś wygwizdany przez impulsywnych słuchaczy. Często o tym wspomina, widocznie bardzo zabolało.Josef Ratzinger, był tu dziekanem wydziału teologii w 1968 r.

Dalsza trasa zawiodła nas na rynek, obok obejrzeliśmy tzw. Dom Cotty (niemieckiego wydawcy z czasów Goethego i Hölderlina, Schellinga, Hegla i innych. Na jego zabytkowym domu Cottahaus do dziś wisi tablica Hier wohnte Goethe ("Tu mieszkał Goethe"). Obok stoi piętrowa kamienica, na drugim piętrze której z okna zwisa tabliczka z napisem: Tu rzygał Goethe (Hier kotzte Goethe).Goethe był przyzwyczajony do hołdów należnych geniuszowi, których jednak poskąpili mieszkańcy Tybingi, więc ich na piśmie obsmarował. Tak mu się Więc odwdzięczyli. Kolegiatę św. Jerzego obejrzeliśmy, niektórzy wdrapali się na zamek a na rynku pod Ratuszem, obok fontanny Neptuna ustawiono dla nas stoły i strona niemiecka poczęstowała nas miejscowym winem. Dookoła są winnice, a wino zwłaszcza białe, udaje się wybornie.

Nocleg w mieście, pogawędki do późna, dyskusja o Poecie, o relacjach z najbliższymi, o miłości, o ideach, o wszystkim więc co się wiązało z Jego życiem i twórczością.

Następnego dnia mieliśmy zamówioną wizytę w Wieży Hölderlina. Pogoda, zamówiona i śliczna powodowała, że wieża, choć niewielka ukazała nam się w cudownej aurze jesiennej. Pokoik na piętrze, dwa krzesła w nim i bukiet kwiatów, widok na Neckar, nie pozostawiły nas obojętnych. Poszliśmy w Aleję Platanów, spoglądaliśmy na rzekę i wieżę naprzeciwko, znowu rozmawialiśmy i podziwialiśmy.

Po krótkim odpoczynku spacer w górę (uliczki wiodą to w górę, to w dół) do Instytutu Teologii Protestanckiej, gdzie studiował i mieszkał Hölderlin. Czas się tu zatrzymał, wszystko zadbane i niezmienne. Tam też jest obok lecznica, gdzie przebywał Poeta pod opieką doktorów, którzy stwierdzili u niego szaleństwo i nie dawali mu wiele lat życia. Przeżył jednak o wiele swojego diagnostę.

Jeszcze spacer po okolicznych łąkach, tu blisko zaczyna się Schwarzwald, tu na długie spacery wychodził Friedrich, niemal do końca życia. Zwiedzanie klasztoru cystersów w Bebenhausen.

Czas wolny wieczorem. Potrzebny, by poczuć atmosferę miasta uniwersyteckiego i ducha jego historii.

Znowu nocleg i wyjazd od Nürtingen Jest to niewielkie miasteczko w pobliżu Tybingi. Tam Hölderlin mieszkał z matką i jej drugim mężem . Tam wracał wielokrotnie. Stamtąd uciekał. Jego więź z rodziną była bardzo skomplikowana. W jego poezji jest wiele opisów przyrody rodzinnej, co lubimy, bo swoje miejsca rodzinne też chętnie opiewamy.

W Nürtingen jarmark jesienny, stragany z żywnością i mnóstwo kwiatów. Odwiedzamy dom Mistrza i robimy fotki. Dom, w którego oknie siadywała zwykle Matka Poety i coś tam szyła, haftowała. Tu czas się także zatrzymał.

A przed nami długa droga do domu. Żegnamy szlak Friedricha i ruszymy naszym busem z powrotem. Pan Stanisław jedzie szybko i ostrożnie. Jesteśmy przed północą w Jeleniej Górze. Niektórzy mają jeszcze przed sobą jazdę do Wrocławia, potem do Sycowa i Elbląga. Docieramy do domów szczęśliwi, częstujemy wędzonym piwem i opowiadamy. A wiersze same wychodzą nam spod pióra, wkrótce zamkną się w tomiku poezji inspirowanej twórczością wielkiego niemieckiego poety.

Dla przypomnienia: Johann Christian Friedrich Hölderlin żył w latach 1770 – 1843. O poecie napiszemy oddzielny artykuł.

Polecamy także artykuł w dziale Książki polecane


Komentarze użytkowników

Na razie brak komentarzy na ten temat...

Aby dodać własny komentarz, musisz się zalogować »



Grób Alfreda Nickischa w Bambergu

z
Przy grobie Alfreda Nickischa
Kartka z kalendarza   poniedziałek 21 maja 2012 » 
Imieniny
Jana, Kryspina, Wiktora
Polecamy
XXVIII Konkurs Strumieni
Wilczyca czyli Joanna Marcinkowska postawiła przed nami ambitne zadanie: wypełnić poezją przestrzeń! I szybko nadesłaliście 10 (a nawet więcej) wierszy. Teraz pora na wybór najlepszego. Zapraszamy do głosowania.