Nasze pierwsze miejsca w Irlandii

11.05.2014 Redaktor

szukanie natchnienia

Obrazek niżej podpisany
zp
W Starej Bibliotece, Trinity Collage Dublin
The SpireIrlandia 4-80514Irlandia 4-80514Irlandia 4-80514Irlandia 4-80514Irlandia 4-80514Irlandia 4-80514Irlandia 4-80514Irlandia 4-80514Irlandia 4-80514Dublin 7 majaDublin 7 maja 14The Temple BarIrlandia 4-80514Irlandia 4-80514

Pojechaliśmy sporą grupą do Irlandii szukać tematów do pisania. Sporą, bo 9 osób z naszego Stowarzyszenia, które na własny koszt i samodzielnie buszowało po Dublinie i okolicach to jednak nie byle co. Termin: 4-8 maja 2014 r. Skąd ten pomysł?

Irlandia ma długą literacką tradycję. W samym ostatnim stuleciu aż czterech pisarzy zdobyło literacką nagrodę Nobla: Yeats, Beckett, Shaw i ostatni niedawno Heaney, który miał bliskie związki z naszym krajem. Wszędzie, gdziekolwiek byś nie poszedł napotkasz w Irlandii literackiego ducha. Muzyka także, zwłaszcza tradycyjna i grana w pubach, oparta jest na literackim tekście. W Dublinie, oprócz Noblistów znajdziemy ślady twórcy horrorów o Drakuli, Stokera, J. Swifta - autora Przygód Guliwera (Swift był dziekanem w katedrze św. Patryka, którą odwiedziła tylko część naszej grupy), poety Patricka Kavanagha, Oscara Wilde’a i Jamesa Joyce’a. O Clarensie Manganie pisałam już jakiś czas temu: O, tu jest ten artykuł.
Celem naszej wyprawy było nie tyle poznać wielkich pisarzy i poetów zapisanych w historii Dublina, ile zmysłowo odczuć to samo, co oni, gdy pisali swoje wspaniałe utwory. Może i nasze talenty się udoskonalą w tym wilgotnym, nasyconym humorem i guinnessem klimacie?

Poleciałyśmy Ryanairem do Dublina, Aircouchem dojechałyśmy pod słynną „szpicę”, a potem pieszo do hostelu, jako że młode duchem zamieszkałyśmy wśród młodzieży z całego świata.
Od razu po przyjeździe poszłyśmy na zamówiony obiad w The Brazen Head. Jest to najstarszy pub irlandzki, z dobrą muzyką graną na żywo. Powstał w końcu XII wieku. Pili tam przed nami: Joyce, Swift, O’Connoll i wielu innych.

Następnego dnia rano wsiedliśmy do autobusu, który powiózł nas na całodzienną wycieczkę po górach Wicklow. Widzieliśmy torfowiska, przełęcz Sally Gap, gdzie wiało solidnie, ale widoki były wspaniałe, gdzie podobno spotkać można duchy przeszłości i psotne elfy. Gdzie także jest mostek zakochanych, rozsławiony w filmie pt. "P.S. Kocham cię." Odwiedziliśmy stary klasztor i ośrodek twórczy w Glencree, gdzie zaraz po II Wojnie Światowej przebywała grupa niemieckich sierot wojennych (Irlandia była „prawie” neutralna), a obecnie jest centrum działań na rzecz pokoju. Głównym celem wyprawy było Glendalough (Irlandczycy wymawiają – Glendalok), dolina w górach Wicklow oraz historyczna osada i średniowieczny klasztor o tej samej nazwie, związany z legendą o św.Kevinie. W drodze powrotnej do Dublina zatrzymaliśmy się w wiosce Avoca, gdzie zwiedziliśmy zabytkową tkalnię oraz zjedliśmy obiad w pubie Fitzgeralds. Avoca znajduje się na mapie Ptolomeusza z Aleksandrii, Greka, któremu Rzymianie kazali narysować cały znany ówczesny świat. Powstała ok. 160-180 r n.e.

Trzeciego dnia poszłyśmy najpierw do Trinity College, starej uczelni z długimi tradycjami, aby zobaczyć słynną Księgę z Kells, najbardziej znanego i najznakomitszego rękopisu, wytworzonego na początku drugiej połowy pierwszego tysiąclecia naszej ery. Zawiera ona cztery ewangelie wraz z komentarzami i wstępami, bogato ilustrowane. Z jej powstaniem i dziejami wiąże się wiele tajemnic, ciągle jeszcze badanych przez naukowców. Powstał nawet animowany film przygodowy pt. Sekret Księgi z Kells. Ale nie tylko Księga z Kells jest dumą skarbca uniwersyteckiego, są inne drogocenne rękopisy. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy tekście wiersza pt. Pangur Ban, który już parę lat temu spróbowałyśmy z Anną przetłumaczyć z angielskiego dla naszych czytelników. Znajduje się tutaj.

Obeszliśmy zabytkowe ulice miasta, by po odpoczynku przejść się do Biblary, polskiej biblioteki w Dublinie, gdzie mieliśmy umówione spotkanie z czytelnikami. Relacja ze spotkania ujęta jest w oddzielny artykuł. Tutaj właśnie

Czwartego dnia pobytu podzieliśmy się na dwie grupy, jedna pojechała nad morze do Howth, oglądać klify, pirs, wspinać się na góry i jeść świeże ryby, a druga część zwiedzała zabytki stolicy.
Wieczorem zrobiliśmy warsztaty literackie.

Pomijamy milczeniem wieczory spędzone przy kuflach guinnessa, muzyce w pubach itp. by nie gorszyć młodzieży, która jak wiadomo, gorszy się tym, co robią rodzice, a co przynależy według niej do młodych. W każdym razie smakowało nam piwo, na którym Guinness zrobił majątek. A Irlandczycy twierdzą, że nabierał po prostu wodę z Liffey, rzeki płynącej przez Dublin, zbierającej ścieki miejskie i nalewał do kufli.

Obecnie pracujemy twórczo, bo chcemy upamiętnić wyjazd tomikiem, co stało się naszym zwyczajem.

Zobacz zdjęcia jako osobne strony: W Starej Bibliotece, Trinity Collage Dublin * Szpica na O'Connoll Street * W The Brazen Head * The Brazen Head, nasza wizytówka została na trwale na ścianie * The Sally Gap * …więcej