Strona Główna > Spotkania > Na Białym Kamieniu
04.09.2020 Lidia Katarzyna Komsa

Na Białym Kamieniu

Spotkania w słotną porę

Na Białym Kamieniu dziś deszczowo, leje jak z przysłowiowego cebra prawie od rana z nielicznymi przerwami, na odległym boisku biegają bejsboliści i pokrzykują od czasu do czasu z entuzjazmem.

      Zapewne nieliczni wyszli dziś z domów, a to z racji deszczu, braku być może kaloszy lub parasolki, albo z najzwyczajniejszego lenistwa; przynajmniej ja tak sądzę, może mylę się, ale dla mnie to niezbyt fajna aura. Postanawiam jednak wyjść na krótko na spacer, omijam wszystkie kałuże, które znalazły miejsce na starej nawierzchni jezdni, z drzewa za kołnierz spada mi zimna, olbrzymia kropla wody, niebo prawie całkowicie szare, zachmurzone, w pobliskiej kałuży chlapią się wróble. Czarny, wychudzony kot przebiega przez jezdnię czymś spłoszony, ukrywa się w pobliskich krzakach. Za żywopłotem atrapa boćka trwa na swym dyżurze, ona nie wybiera się w ciepłe kraje.

      Wędrując chodnikiem podnoszę butelkę po piwie, stłuczone, samochodowe lusterko zapewne z karoserii Citroena, stojącego na parkingu chyba już od dwu lat, i wrzucam wszystko do pobliskiego kosza. Ulica pusta, od czasu do czasu z warkotem przejeżdża pędząca w kierunku Chełmca stara czterokołowa maszyna. W dobie Covid-19 mało tu dobrych aut, prawie wszystkie stare, przerdzewiałe na wskroś, ale jeszcze toczą swój marny żywot za sprawą samych właścicieli, władz i innych instytucji.

      W swym spacerowaniu przyspieszam kroku, znowu mży. Mijam się z wysokim, młodym jeszcze mężczyzną, z kapturem kurtki na głowie, trzymającego na smyczy psa. Ten człowiek, zapewne tak jak i ja wcale nie jest zadowolony ze spaceru. Sylweta przygarbiona, na stopach zdeptane sandały… Cały szary. Kątem oka zwracam uwagę na jego smutną, bez wyrazu twarz. Mijamy się bez słowa jak dwa wędrujące cienie. Po chwili, z tyłu za sobą słyszę komendę – Pikuś chodź już, wracamy do domu.

      Deszcz nasila się, ja również wracam do domu, spoglądam na kwietny ogród, na zmoczone, rozkołysane kroplami deszczu sroczki, pochylone od ciężaru wody mieczyki i rozbujane dostojne dalie w kolorze bordo. Uśmiecham się, przecież przysłał mi je krewniak Marek z Wielkopolski jeszcze przed rokiem, całe pudło, coś ocalało i teraz cieszą oczy nawet w taki paskudny dla mnie dzień. Wracam do mieszkania, otwieram drzwi cichutko, bo kochana staruszka ucina sobie poobiednią drzemkę, sylwetka zwinięta prawie w embrion, uśmiecha się przez sen, zapewne śni o czymś przyjemnym, coś sobie mamrocze niezrozumiale, na poduszce rozwiane białe pukle ślicznych włosów, cała jej postać wprawia mnie w zadowolenie. Zdejmuję mokrą odzież, biorę ciepły prysznic i otulona ręcznikiem nastawiam wodę w czajniku na ziołową herbatę, jest przyjemnie. Zaraz zjemy razem podwieczorek, zrobimy kilka koniecznych ćwiczeń fonetycznych, może podziergamy licząc słupki chociaż do dziesięciu. Potem posiedzimy i pooglądamy ilustracje z boćkami albo stare, dawne fotografie z rodzinnego albumu. Zapytam – może mi coś jeszcze powiesz, przecież chcę napisać sagę… Z zamyślenia wytrąca mnie gwizdek czajnika, zrywam się, zalewam herbatkę. Mama też kończy swą drzemkę, uśmiecha się, zmienia powoli swoją pozycję, przeciąga się, siada, próbuje złożyć koc, przystawiam jej chodzik, z trudem wstaje, prostuje sylwetkę i wędrujemy po mieszkaniu by realizować dalszy plan działań na dzień dzisiejszy. Za oknem nadal mokro, chłodno i prawie jesiennie jeszcze latem.

Miniaturka Biały Kamień - Wałbrzych



MiniaturkaBiały Kamień oczami Lidii

Komentarze użytkowników

Na razie brak komentarzy na ten temat...

Aby dodać własny komentarz, musisz się zalogować »



Obrazek niżej podpisany

Anonim
Spotkania w Białym Kamieniu = Wałbrzychu
Kartka z kalendarza   niedziela 20 września 2020 » 
Imieniny
Euzebii, Filipiny, Eustachego
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.