Strona Główna > Spotkania > W roku Kleista odnieśliśmy sukces
22.09.2011 Maria Terlecka - Kłys

W roku Kleista odnieśliśmy sukces

we Frankfurcie i Slubicach

Na Kongres Wolnego Niemieckiego Związku Pisarzy zwołanego w Roku Kleista z okazji dwusetnej rocznicy jego śmierci pojechała siedmioosobowa delegacja naszego stowarzyszenia „W Cieniu Lipy Czarnoleskiej”. Byliśmy jedyną zagraniczną grupą, serdecznie przyjętą przez organizatorkę, panią Hannelore Hoffmann, przewodniczącą Krajowego Związku Pisarzy Niemieckich w Brandenburgii, która poczyniła wiele starań, żeby pozyskać środki na nasz przyjazd. Kontakt ze Związkiem i zaproszenia zawdzięczamy naszemu wiceprezesowi, Józefowi Zapruckiemu, który za zachodnią granicą ceniony jest jako germanista, tłumacz i publicysta, uczestnik wielu światowych kongresów semiotycznych.

Brandenburgia i Frankfurt nad Odrą, gdzie Kleist się urodził i gdzie na Uniwersytecie Viadrina rozpoczął studia, są świadome roli, jaką poeta może odegrać w ich promocji.  Dlatego dołożyły wszelkich starań, żeby wesprzeć liczne inicjatywy wielbicieli Kleista, stowarzyszeń i związków twórczych. Kleist wciąż jest odkrywany na nowo. Powstają jego liczne biografie, analizy literackie i filozoficzne twórczości tego - w jednej osobie - prozaika, dramaturga i poety.

Heinrich von Kleist urodził się w 1777 roku, rodzina wyznaczyła mu karierę oficera i w wieku 15 lat był już w armii pruskiej. Jednak po siedmiu latach, rozczarowany życiem wojskowego, a przede wszystkim klęskami w walkach z Napoleonem, ostatecznie z niej wystąpił. Podróżował, pisał, tracił majątek, szukał szczęścia, którego ostatecznie nie znalazł. Wrócił do Berlina, by tam, nad jeziorem Wannsee, popełnić w roku 1811, mając zaledwie 34 lata, samobójstwo.

We Frankfurcie nad Odrą znajduje się jedyne w Niemczech Muzeum Kleista, które mieliśmy okazję zwiedzić. To w nim spotkali się przy kawie i cieście wszyscy uczestnicy Kongresu (około 100), by potem przejść do Ratusza na oficjalne otwarcie zaplanowanego na 3 dni (od 16 do 18 września br.) bloku imprez.

Rozpoczęły się powitania, mowy, odczyty, wykłady. Nie sposób ich streścić. Wielkości Kleista nikt nie podważa, raczej interesuje naukowców fakt, że oto tak młody człowiek, który ostatecznie nie ukończył żadnych studiów, utracjusz, stworzył dzieła zadziwiająco dojrzale. Mimo że opowiadania i dramaty zostały dostrzeżone za życia poety, nie odniosły spektakularnego sukcesu, na miarę ich wielkości. Mówi się, że wyprzedziły swój czas. Germaniści zadają sobie zatem pytanie, gdzie tkwi źródło jego geniuszu?

Wg Kleista w myślach, które muszą być wypowiedziane, a więc w słowach, które muszą paść, a więc w rozmowie, która w zależności od rozmówcy kształtuje się za każdym razem inaczej. Ale musi zaistnieć. RozMowa. Reden.

Allmähliche Verfertigung der Gedanken im Reden – cytat z Kleista będący istotą wykładu prof. Güntera Blambergera, prezesa Stowarzyszenia Kleista., autora jego wnikliwej biografii.

Günter de Bruyn zwrócił w swoim odczycie uwagę na nędzę poetów w czasach Kleista. Pomruk zrozumienia na sali świadczył o przekonaniu o nieopłacalności tego powołania po dziś dzień. Jednak udział w konkursie na prozę i wiersz inspirowane Kleistem dowodzi, że magia języka, słów, mowy wciąż ma dla wielu znaczenie, bez względu na płynące z tego profity. 

W niedzielę, na zakończenie Kongresu, wysłuchaliśmy nawiązujących do Kleista tekstów przedstawicieli Krajowych Związków Pisarzy oraz tych, które wzięły udział w rozpisanym Konkursie „Kleist & Ich”. Zwróciłam uwagę na kunszt czytelniczy autorów tekstów, którzy w bardzo wiarygodny sposób identyfikowali się z napisanymi przez siebie słowami.

No i doczekaliśmy uhonorowania naszych dwóch poetek, Stasi Jarmakowicz i Basi Pawłowicz, które wysłały wiersze na konkurs i zdobyły wyróżnienia. Możliwość przeczytania ich przed niemiecką, bardzo fachową publicznością, było z pewnością dużym przeżyciem.

Basia, w odpowiedzi na bezowocne poszukiwanie szczęścia przez samego poetę, odpowiedziała, że trzeba na nie pracować każdego dnia. Poznałam Basię, wiem, że jest szczęśliwa … i wiem, dlaczego. Stasia pięknie porównała życie do rozbitego dzbana, co musiało zrobić wrażenie na członkach Kleistowskiego jury (poeta napisał sztukę pod tym tytułem).

Pan Hans-Jürgen Schmelzer, autor biografii Kleista, podszedł do nas, pogratulował nagród i… urody języka polskiego. „Samo słuchanie jego brzmienia sprawiło mi przyjemność” – powiedział.

A wcześniej, w czasie bankietu przysiadła się do naszej grupy inna uczestniczka Kongresu, którą, jak mi się wydawało, także przyciągnęły nasze słowiańskie korzenie. Uczyła się w szkole rosyjskiego, a tu miała okazję porozmawiać z Magdalena Szczębarą, która podarowała jej swoje wiersze.

Nasza młodziutka tłumaczka, kleine Fee Jacqueline, od kilku lat ucząca się języka polskiego, również znajduje przyjemność w posługiwaniu się naszym językiem. Przyjechała specjalnie do Wrocławia, na praktykę, żeby się podszkolić, niestety, wszyscy w firmie mówili po niemiecku.

Szczególnie miło było zauważyć, że przystojny dr J. Martin co jakiś czas pojawiał się na  naszej orbicie. Jego wykład o roli literatury w kontaktach międzyludzkich pozostawał jednak w sprzeczności z jego dość wyalienowanym sposobem bycia. Chadzał sam,  myślał i odbierał wiadomości. Jednak na końcu puścił do nas oko – albo się Basi zdawało.

Wrócę jeszcze do sobotniego wykład pani dr Barbary Gribnitz z Muzeum Kleista we Frankfurcie. Miałam wrażenie, że przeanalizowała wszystkie dostępne dokumenty dotyczące relacji von Kleista z von Goethem. Istnieją zaledwie dwa listy wymienione przez nich osobiście, i te zostały w całości przeczytane przez przypadkowych uczestników Kongresu. (Zachwyciłam się poziomem czytania, słusznie domyślając się, że nie było to wcześniej przygotowane). „Na kolanach swego serca” prosił młody poeta starszego o 28 lat i cieszącego się wielkim autorytetem wśród współczesnych Goethego o wsparcie wydawanego przez niego czasopisma. Goethe nie uczynił tego. Może do końca swoich dni żałował, bo mimo dzielących ich różnic w podejściu do antyku i sposobie pisania, zapewne poznał się na jego talencie.

Z wywiadu z p. dr Wolfgangiem de Bruyn, dyrektorem Muzeum Kleista we Frankfurcie, dowiedziałam się miedzy innymi, że sporo manuskryptów Kleista znajduje się w naszym Uniwersytecie Jagiellońskim. Są nie do wypożyczenia, chociaż zapewne Uniwersytet je udostępnia badaczom.

Piękny był program literacko-muzyczny, przy świecach, z klarnetem i gitarą oraz czytanymi anegdotami o Kleiście. Sam Kleist grał na klarnecie, więc wybór instrumentu nie był przypadkowy. Wirtuozeria klarnecistki wywołała zachwyt słuchaczy, na mnie zrobiło wrażenie brzmienie towarzyszącej mu gitary.

Nie mam już miejsca na opisanie naszej podroży, naszych perypetii z szukaniem odpowiednich peronów w czasie przesiadek.

Osobiście miałam ich sześć w jedną stronę, to, że przeżyłam, zawdzięczam gościnności Basi i Michała Pawłowiczów, za co im serdecznie dziękuję.

A ogólnie – warto było!

P.S. Wczoraj TVP Kultura powtórzyła spektakl Jerzego Jarockiego z 1994 roku wg dramatu Heinricha Kleista p.t. „Kasia z Heilbronnu”.

Widowisko poprzedzone było interesującą rozmową o twórczości Jarockiego. Nikt nie wspomniał, że w Niemczech trwa właśnie Rok Kleista. A to przecież tuż, za miedzą… Jednak ucieszył mnie ten zbieg okoliczności.

Kongres KleistaKongres KleistaKongres KleistaKongres KleistaKongres KleistaKongres KleistaKongres KleistaKongres Kleista

Komentarze użytkowników

[Smogornia]@78.8.35.* 2011-09-23 08:50:25
Gratuluję Koleżankom Poetkom.
Przeczytaj całą dyskusję na forum »

Aby dodać własny komentarz, musisz się zalogować »



Obrazek niżej podpisany

Barbara Pawłowicz
Kongres Kleista
Kartka z kalendarza   poniedziałek 21 maja 2012 » 
Imieniny
Jana, Kryspina, Wiktora
Polecamy
XXVIII Konkurs Strumieni
Wilczyca czyli Joanna Marcinkowska postawiła przed nami ambitne zadanie: wypełnić poezją przestrzeń! I szybko nadesłaliście 10 (a nawet więcej) wierszy. Teraz pora na wybór najlepszego. Zapraszamy do głosowania.