poweselało niebo i rozpogodziło się nad Lubaniem
Z niepokojem oczekiwałam naszej lubańskiej promocji "Frywolików spod osiki", ale po opadnięciu
emocji, myślę, że był to nasz mały sukces. Tylu beztrosko śmiejących się
osób i to przez nas nawet w snach sobie nie wyobrażałam. W piwnicy pubu
"Iron Horse" występowały przed nami zielonogórskie kabarety. Owszem
publiczności było nieco więcej, ale reakcja widowni porównywalna. Duży
udział w naszym sukcesie miał Karol Kusibab, który akompaniując sobie na
gitarze śpiewał głównie bluesa, ale jak! Ja byłam szczęśliwa już po kilku
minutach wieczoru, bo Karol zaczął od "Babskiego bluesa" z moimi słowami,
czym spełnił moje najskrytsze marzenie. Wiceburmistrz Lubania Mariusz
Tomiczek, sam poeta i muzyk, akompaniował Karolowi z sali, podkreślając rytm
grzechotką. Scenariusz precyzyjnie napisany przez Huberta przewidywał
przeczytanie w pięciu rundach po pięć par limeryków. Ja zaczynałam, a Hubert
odpowiadał swoim limerykiem, który wiązał się z moim już to miejscowością,
już to osobą bohatera, już to tematem, lub frazą tekstu. Pomiędzy każdą
rundą limeryków Karol grał i śpiewał.
Po krótkiej, ale bardzo owocnej przerwie (zawarliśmy nowe znajomości, zaprosiliśmy nowo ujawnionych poetów na spotkanie NURTu, sprzedaliśmy kilka książek), w drugiej części czytaliśmy pary limeryków dotyczących osób, naszych znajomych, zgromadzonych na widowni, co wywołało duuużo śmiechu. Karol jeszcze zaśpiewał kilka piosenek i oficjalny scenariusz się skończył. Rozpoczęła się część nazwana przez Huberta - "wielką improwizacją". Do mikrofonu podchodzili nasi goście, którzy złożyli nam gratulacje- oczywiście rymowane. Posypały się limeryki, burmistrz Tomiczek rozbawił wszystkich na poczekaniu ułożoną zabawną fraszką http://www.youtube.com/watch?v=_POddfHz9WA&context=C23251ADOEgsToPDskKJQG9yvxZpVB51WygJPGdm.
Wieczór zakończyło rozdawanie autografów i "Babski blues". Później już na luzie toczyły się rozmowy. Podziękowaliśmy właścicielom lokalu Ewie i Tomaszowi "Smokowi" Jurakowi za miłą gościnę i poczęstunek (pyszne, grzane wino i napoje bezalkoholowe). Po około dwu i pół godzinnym wieczorze, który minął jak chwilka, rozstaliśmy się z przekonaniem, że to nie ostatnie nasze działanie w tym miejscu.
Komentarze użytkowników
Na razie brak komentarzy na ten temat...Aby dodać własny komentarz, musisz się zalogować »