Autobiografia Jana Twardowskiego

10.04.2007 Zofia Prysłopska

Zapraszamy do współredagowania kolumny.

Obrazek niżej podpisany
Z.P.
Polecamy!

z podziękowaniem dla Pani Aleksandry Iwanowskiej

Tak jest w tytule, myślę, że nieprzypadkowo. Opracowała Aleksandra Iwanowska, do której mam wielki szacunek. To ona była edytorką większości dzieł księdza Twardowskiego i to jej zawdzięczam, że mogę je brać do ręki, w dodatku, nie raniąc palców o kicz opakowania.

Ksiądz nie żyje już ponad rok, a ja żałuję bardzo. Żałuję, że tak późno sięgnęłam głębiej po jego książki. Przegapiłam, rozlałam mleko i teraz za nim płaczę.

Ksiądz Jan związany był od 1959 roku z kościołem pod wezwaniem Świętego Józefa Oblubieńca Niepokalanej Maryi przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, przy klasztorze Wizytek. Mówiliśmy potocznie – kościół Wizytek. W czasie moich studiów w Warszawie, w okresie mojego „obrażenia się” na kościół, pieszo przebywałam dość długi odcinek z „Madała”, akademika, gdzie mieszkałam, na Krakowskie Przedmieście i siadałam w tym kościele właśnie, pustym (wtedy kościoły były otwarte), medytowałam, rozmawiałam z Panem Bogiem. Dobrze się tam czułam. To był mój jedyny kościół w tamtych czasach. A ksiądz Jan był tak blisko. Potem błąkałam się przez wiele lat po Warszawie, jak widzę, wczytując się w jego biograficzne zapiski, w pobliżu, zarówno w czasie, jak i miejscach.

Od wielu już lat, to ksiądz Twardowski jest moim doradcą i przewodnikiem w wierze. Przeczytałam niedawno pierwszy tom jego autobiografii, zatytułowany Smak dzieciństwa, ale niecierpliwie czekałam na tom drugi, mówiący o życiu dojrzałym. I mam go w ręku na własność.

Nie pożyczę, ale zawsze możecie kupić sobie lub pożyczyć od kogoś innego.

Ksiądz Twardowski jest już w niebie i na pewno dostaje tam swoja należną porcję Bożej miłości. I nie dba dla siebie o żaden dekret świętości, jestem pewna. Ale jego porcja Bożej Miłości jest ogromna.

Bóg, jakiego nam pokazuje, jest Bogiem, w którego każdy chętnie wierzy. On obejmuje swoją Miłością cały świat: robaczki i ptaki, kwiaty i Arabów, Ruskich i Jehowych, nieuków i pijaków, wierzących i niewierzących, a nawet ministrów. Żeby być w jego Klubie, gdzie u drzwi stoi ksiądz poeta, nie potrzeba kart wstępu ani hasła. Trzeba chcieć i starać się.

A nasz przewodnik, ksiądz Jan mówi o sobie, że jest człowiekiem niedoskonałym, więc i ja nie muszę udawać debeściary, człowieka sukcesu. Jestem taka, jaka się Bogu spodobałam.

Biegną wspomnienia o czasach, w których żył, i dobrze je wspomina, sobie współczesnych wielkich Papieży, trzech jednym tchem, z podziwem wymienia. Szuka wszędzie obszarów dobra i mądrości, i ich się trzyma. Bo też nie wiem, po co artysta i filozof pcha się w bagno i przez nie się stara przedrzeć. Tylko się popaprze.

A ten tu podziwia dzieci, wsłuchuje się w ich alegoryczne powiedzenia, widzi ich hart ducha. Uśmiałam się, gdy cytował chłopca, który napisał w szkolnym wypracowaniu o Panu Twardowskim, że pił, hulał, swawolił, a potem się nawrócił i został księdzem (cytuję z pamięci).

Z wdzięcznością wspomina ludzi, których spotkał i obdarzał przyjaźnią, w tym sporo kobiet. Przez wiele lat był zauroczony Anną Kamieńską, która dla mnie jest w większości swych utworów dość banalna, ale miała na pewno interesującą osobowość.

Przypuszczam, że to Pani Aleksandrze Iwanowskiej zawdzięczamy bogatą spuściznę Księdza. To ona też opracowała jego oba autobiograficzne tomy. Wyrazy szacunku!

Pozwolę sobie zacytować wiersz, który był wydrukowany na obrazku, rozdawanym w dniu pogrzebu 18 stycznia 2006 roku:

Jezu, ufam Tobie

Zamiast śmierci

racz z uśmiechem

przyjąć Panie

pod Twe stopy

życie moje

jak różaniec

Jan Twardowski, Autobiografia, tom 2, Czas coraz prędszy 1959-2006, Wydawnictwo Literackie  Kraków 2007, zapłaciłam 32 zł

Polecam także: ***Zaufałem drodze*** ISBN: 83-7516-023-9 Wyd.: Księgarnia Św. Wojciecha, Oficyna Wydawnicza Aspra - JR, Dom wydawniczy Bellona Rok wydania: 2007 format: 148x210 Ilość stron: 1216 Okładka: twarda

Zobacz zdjęcia jako osobne strony: Polecamy!