Strona Główna > Polecamy książki > U pierwotnego ludu w Amazonii to samo, co wszędzie
28.08.2009 AD

U pierwotnego ludu w Amazonii to samo, co wszędzie

Polecam: Mario Vargas Llosa

Czytam „Gawędziarza” Maria Vargasa Llosy i zastanawiam się, co to jest. Jakaś przypowieść? Pomieszanie etnograficznej wiedzy z ucieczkami w mitologiczno-baśniowy świat wędrujących, nielicznych już przedstawicieli ludu Macziguengów z dzikiej Amazonii? Szczerze mówiąc nie mam czasu, by poszperać w źródłach, by dociec, kim byli (a może jeszcze są) Macziguengowie. Może „Gawędziarz” to tylko jakaś pogańska perykopa? Zresztą, czy to ważne? Ważne, jak się książkę czyta. A czyta się ją z zapartym tchem. Nie tylko dlatego, ze napisana przez autora, uznawanego za poważnego kandydata do Nagrody Nobla, że zawiera fascynujące opisy bytowania tego plemienia, a obok nich – wręcz poetyckie opisy natury, z którą człowiek jest stopiony wręcz organicznie. I w trakcie czytania przypominał mi się Dersu Uzała, i tundra, i człowiek lasu, i jego niezmienne: pies tez człowiek, kamień też człowiek, niedźwiedź też człowiek. No mniejsza z tym, tam Syberia, tu Amazonia, a człowiek ten sam: głodny, walczący o przetrwanie, zatroskany o drugiego albo niszczący drugiego bez pardonu. Otóż to. Llosa każe się zastanowić czytelnikowi, skąd bierze się tyle zła i nienawiści? Dlaczego wody występuję z brzegów, a huragany powalaja domostwa i wielopiętrowe, i byle jakie chatynki, albo jedne i drugie rozsypują się jak pudełka podczas trzęsienia ziemi. Ów pierwotny lud jest przekonany, że każdy wybuch gniewu, złości, nienawiści skutkuje taka właśnie odpowiedzią. Staje się coś złego. Gniew, nienawiść wraca zagładą jednostkową lub zbiorową, one tez wywołują gniew i oburzenie natury, gdyż człowiek nie po to został przywołany do istnienia, żeby burzyć świętą harmonię na świecie. Więc w książce czytamy na stronie 126 „ Gniew i wściekłość to nieład w świecie, jak się wydaje”. Macziguengowie nie znają liter, nie mają pism, nie umieją czytać, pisać. Mają Gawędziarzy. Wędrujących mędrców, których pamięć zawiera zdarzenia przeżyte przez jednostki, rodziny, plemiona. Wiedzą to wszystko, co się przydarzyło ludziom, bogom, naturze wraz ze zwierzętami i roślinami, a nawet gwiazdami, chmurami i kamieniami. Wszystko bowiem ma swoja historię. Jest jednak jedno ale, które sprawia, że nie każdy może być Gawędziarzem. Na str. 200 padają następujące słowa: ” Wiedza i mądrość wymagają olbrzymich trudów”. A iluż jest takich, którzy nie mają ochoty na najmniejszy wysiłek? W tym również poznawczy.

Narrator z gniewem pisze o badaczach, kolonizatorach, misjonarzach, eksploatatorach zasobów tej dzikiej natury. Jego gniew jest wymierzony przeciwko narzucaniu lodom pierwotnym cywilizacji, która wcale nie pomoże im żyć. Wręcz przeciwnie, wytrzebi to, co rodzi się z instynktu, z doświadczenia przekazywanego z pokolenia na pokolenie i w ostateczności przyniesie im zagładę.

Piękny jest wątek Żyd Saula, druha narratora ze studenckich czasów, naznaczonego i oszpeconego piętnem, które przebarwia pół jego twarzy. Robi z niego odmieńca, na którego inni patrzą z pogardą lub współczuciem. Jest negatywnie naznaczony. A kto z nas nie ma swojego piętna? Rzadkich włosów, wczesnej siwizny lub łysiny, wystających łopatek, wydatnego brzucha, chropowatego głosu, głęboko schowanych zranień duchowych? Można tak wyliczać i wyliczać. Trudno żyć z piętnem. Napiętnowani– tu się niechcący zrymuje – sa eliminowani. Na różne sposoby. Tak jak rozmaite są formy owego napiętnowania, czasami przez brak urody, rozumu, talentu, siły. Mają czy nie mają ci wszyscy prawa do swojej inności? Więc co robić? Co robić, jeśli jest nam trudniej, niż innym? „Najważniejsze jest uzbroić się w cierpliwość – czytam na stronie 194 - i pozwolić, by to, co ma się stać, po prostu się stało”. Cierpliwość jednak to nie to samo, co gnuśna bierność, trzeba bowiem rozpoznać i pełnić, co do nas należy, „…bo najgorszym jest nie znać swojej powinności”, rzecze seripigari na str 219. A seripigari to jakby szaman, życzliwy uzdrowiciel, a jednocześnie szafarz dobrych rad. Wcześniej, na stronie 214 powiedział: „Bądźmy, kim jesteśmy, lepiej. Kto przestaje spełniać własne obowiązki, by zacząć spełniać obowiązek cudzy, straci swoją duszę. I powłokę swoją również, być może.(…) Pewnie jest tak, że kiedy ktoś traci duszę to najobrzydliwsze istoty, najgorsze robactwo z pustego ciała czynią sobie legowisko”. Więc pomyślałam sobie, że za nic w świecie nie pozwolę, bym straciła duszę.
I zakończę słowami narratora (tylko zmienię rodzaj w czasowniku), które jak refren powtarzają się co kilka stron: Ja przynajmniej właśnie tego się dowiedziałam.

Mario Vargas Llosa „Gawędziarz” (El hablador). Przekład Carlos Marrodan Casas
Wydawnictwo Znak, Kraków 2009.

Komentarze użytkowników

Na razie brak komentarzy na ten temat...

Aby dodać własny komentarz, musisz się zalogować »



Obrazek niżej podpisany

znak
Gawędziarz
Kartka z kalendarza   niedziela 20 września 2020 » 
Imieniny
Euzebii, Filipiny, Eustachego
Polecamy
34 zwycięzców naszego konkursu!
Komunikat! Zamykamy na czas nieokreślony konkurs "strumieni". Wszystkie wiersze są dostępne w serwisie w zakładce Konkurs. A wszyscy zwycięzcy w linku powyżej.